„Przepraszam, Doña Corazón” – powiedziałam chłodno. „Mówiłaś, że nawet pies nie zje mojego jedzenia, pamiętasz?
No to idź i znajdź swojego psa.
Bo od dziś nigdy więcej nie spróbujesz niczego, co zrobię .
I masz zakaz wstępu do wszystkich moich restauracji ”.
Wsiadłem do limuzyny, którą przywiózł szef kuchni Pierre.
Zostawiłem teściową stojącą przed śmietnikiem, żałując, że zmarnowała największą szansę w swoim życiu.
Tego dnia nauczył się pewnej lekcji:
Osoba, którą dziś gardzisz… jutro może być tą samą osobą, którą cały świat będzie podziwiać.