— Założę ci to na ramiona, dobrze?
Dziewczynka skinęła głową.
Kiedy Marta pomogła jej wyjść z szafy, Hania wyszeptała coś tak cicho, że policjantka musiała się nachylić.
— On zrobił zdjęcie mojemu łóżku.
— Kiedy?
— Przed chwilą. I mówił, że pokaże mamie, jaka jestem brudna.
Marta spojrzała na komodę.
Leżał tam telefon Damiana.
Ekran był wygaszony, ale obok niego znajdował się zeszyt w twardej czarnej okładce. Na pierwszej stronie ktoś napisał wielkimi literami:
PLAN NAPRAWY HANI
Pod spodem były daty.
Marta nie dotykała zeszytu gołymi rękami. Wyjęła rękawiczki i dopiero wtedy otworzyła go ostrożnie.
Pierwsza strona:
Nie płacze po 21:00.
Nie pyta o mamę w pracy.
Nie wchodzi do kuchni bez pozwolenia.
Nie prosi o bajkę.
Nie prosi o piżamę.
Kolejna strona:
Kara za mokre prześcieradło: brak kołdry.
Kara za płacz: szafa 10 minut.
Kara za skarżenie: drzwi zamknięte na noc.
Marta czuła, jak w środku robi się coraz zimniejsza.
To nie była utrata cierpliwości.
To nie był „surowy wychowawca”.
To był system.
Zaplanowany, zapisany, powtarzany.
— Tomek — powiedziała krótko.
Tomasz wszedł do pokoju, cały czas pilnując Damiana kątem oka.
Spojrzał na zeszyt.
Jego twarz się zmieniła.
Nie gwałtownie. Gorzej. Zrobiła się zupełnie spokojna.
— Panie Damianie — powiedział — proszę odsunąć ręce od kieszeni.
— Co?
— Ręce widoczne.
— Przecież ja nic nie zrobiłem.
— Ręce.
Damian zaklął pod nosem, ale uniósł dłonie.
Marta zauważyła wtedy jeszcze jedną rzecz.
Pod łóżkiem, za pudełkiem z puzzlami, wystawał róg białej koperty.
Wyciągnęła ją ostrożnie.
W środku były dokumenty.
Nie urzędowe, ale przygotowane jak urzędowe. Wydrukowane na komputerze, z miejscem na podpis.
Oświadczenie matki o czasowym powierzeniu opieki nad małoletnią Hanną Damianowi W.
Poniżej kilka zdań:
Z uwagi na trudności wychowawcze córki oraz jej zachowania nocne wyrażam zgodę na stosowanie metod dyscyplinujących w celu przywrócenia porządku domowego.
Marta poczuła, jak krew odpływa jej z twarzy.
— Gdzie jest matka dziecka? — zapytała ostro.
— W pracy, mówiłem.
— Numer.
— Nie mam.
Tomasz spojrzał na niego.
— Jest pan partnerem jej matki, mieszka pan z dzieckiem i nie ma pan numeru do matki?
Damian wzruszył ramionami.
— Pokłóciliśmy się.
Hania odezwała się z ramion Marty:
— Mama ma numer na lodówce.
W kuchni, pod magnesem z napisem „Ustka 2021”, wisiała kartka.
Aneta praca.
Babcia Zosia.