Zardzewiałe zawiasy drzwi wejściowych zaskrzypiały w proteście. Chloe wyszła na werandę, ściskając kubek ziołowej herbaty, a jej jedwabny szlafrok powiewał na wietrze. Zamarła, a jej oczy rozszerzyły się do rozmiarów spodków, gdy dostrzegła monolityczne pojazdy taktyczne blokujące wynajęte Audi Juliana.
„Co u licha… Claro, co to jest?!” – zapytała Chloe, a jej ton zmienił się z protekcjonalnego na głęboko zaniepokojony.
Julian zmaterializował się za nią. Jego arogancki uśmieszek zniknął natychmiast, rozpoznając rządowe tablice rejestracyjne i elitarnych operatorów stojących na podjeździe.
Moja matka przepchnęła się obok nich. „Clara! Co to za absurdalne zamieszanie…”
Ojciec wyszedł ostatni. „Kto do cholery zaparkował na moim podjeździe?!”
Sierżant Miller płynnie obrócił się w stronę werandy. Nie zasalutował im. Po prostu patrzył na nich z zimną, śmiertelną pogardą człowieka, który doskonale wiedział, co zrobili ciężarnej wdowie po jego zmarłym bracie.
„Jestem tu w imieniu Vanguard Aerospace i Departamentu Obrony” – oznajmił Miller niskim, groźnym głosem. „Eskortujemy panią Vance do jej nowego miejsca zamieszkania”.
Julianowi opadła szczęka. „Vanguard? Jak Vanguard Defense? Główny wykonawca Pentagonu?”
„Dokładnie” – odpowiedział Miller.
Ręce mojej mamy zaczęły wyraźnie drżeć. „Clara” – wyjąkała, a jej głos całkowicie stracił władczy ton. „Co… jak ty…”
„Dzień dobry, mamo” – powiedziałam, ściszając głos. „Przepraszam za hałas wydechu. Starałam się tak zaplanować odbiór, żeby nie zakłócić Julianowi czasu na grę”.
Ceramica mojego ojca pobladła do chorobliwej szarości. „Ty… ty przyjęłaś pracę sekretarki w Vanguard?”
„Partnerstwo” – poprawiłam go, a słowo smakowało jak drogie wino. „Wczoraj przejęli moją firmę programistyczną. Jestem ich nowym dyrektorem ds. technologii”.
Słowo „przejęli” uderzyło w werandę niczym granat odłamkowy.
Julian cofnął się o krok, wyglądając, jakby połknął potłuczone szkło.
Miller wyciągnął rękę i bez wysiłku wciągnął moją sfatygowaną walizkę do pancernego bagażnika. „Gotowa, proszę pani?”
„Clara, poczekaj” – błagała mama, schodząc chwiejnie po schodach. „Ty… spałaś wczoraj w nocy na łóżku polowym w mrozie”.
„Tak” – zgodziłam się gładko, kładąc dłoń na moim ciążowym brzuchu. „Bardzo oczyszczające doświadczenie. Zimny beton doskonale nadaje się do wyostrzania priorytetów.
es.”
Zapadła absolutna cisza. Odwróciłam się plecami do ludzi, którzy aktywnie kibicowali mojej zagładzie. Wślizgnęłam się do przestronnego, kremowo-skórzanego wnętrza SUV-a. Ciężkie drzwi zamknęły się z głośnym, próżniowo uszczelnionym hukiem.
Gdy Miller prowadził potężny pojazd, wyjeżdżając z przedmieścia, podał mu grubą, tłoczoną skórzaną teczkę na konsoli środkowej.
„Generał Sterling prosił, żebym ci to przekazał” – powiedział Miller.