Otworzyłam ją. Gruby pergamin zawierał szczegóły przeniesienia własności. Najwyższe piętro superbezpiecznego, ultraluksusowego wieżowca z widokiem na zatokę było teraz prawnie zarejestrowane na moje nazwisko. Ale pod aktem własności znajdowała się odręcznie napisana notatka.
Witamy w Vanguard, Claro. Kolacja Zarządu odbędzie się dziś o 20:00 w twojej prywatnej jadalni. Pozwoliłam sobie na sporządzenie listy gości. — Sterling.
Odwróciłam kartkę. Z tyłu była przypięta wydrukowana lista uczestników. Moje oczy przesunęły się Mijając generałów i dyrektorów obrony, zatrzymując się na samym dole przy trzech nazwiskach.
Pan i Pani Robert Vance. Pan Julian i Pani Chloe Phillips.
Ścisnął mi się żołądek. Sterling nie tylko dawał mi penthouse. On urządzał publiczną egzekucję.
Drzwi windy bezszelestnie rozsunęły się na piętrze penthouse’u, odsłaniając przestrzeń, której nie sposób było pojąć. Była to rozległa katedra ze szkła i polerowanych obsydianowych podłóg.
Z sąsiedniego korytarza wyszła kobieta w eleganckim garniturze. „Witamy w domu, pani Vance. Jestem Grace, pani szefowa sztabu. Pani garderoba ciążowa została już przygotowana na dzisiejsze wieczorne wydarzenie”.
Chwyciłam krawędź marmurowego stolika konsolowego. „Grace… widziałaś listę gości na dziś wieczór?”
„Godzinę temu osobiście wysłałam kurierów wojskowych, żeby osobiście dostarczyli zaproszenia do domu twojej rodziny” – potwierdziła, a w kącikach jej ust pojawił się delikatny uśmiech.
„Dlaczego generał ich w to wciąga?”
Wzrok Grace stwardniał. „Generał Sterling stracił ludzi w tej samej dolinie, w której zginął twój mąż. Wyznaje bardzo konkretną filozofię dotyczącą zdrajców. Wierzy, że nieodcięte kotwice w końcu zatopią statek. Powiedział, że twoja historia wymaga ostatecznego, nieuniknionego zamknięcia koła”.
Do godziny 19:00 mała armia ekskluzywnych firm cateringowych przekształciła jadalnię w salę wojenną z gwiazdką Michelin.
Grace podała mi torbę na ubrania. W środku znajdowała się szyta na miarę, granatowa suknia ciążowa. Miała surowe, eleganckie linie. Nie miała na celu nadania mi delikatnego wyglądu, lecz miała sprawić, że będę wyglądać jak broń.
„Wyglądasz, jakbyś należała do czołówki stołu” – powiedziała Grace, gdy wychodziłam z apartamentu głównego.
Dokładnie o 19:55 zadzwoniła prywatna winda.