„Kochanie… kto ci to zrobił w twarz?”
W chwili, gdy Antoine Morel wypowiedział te słowa, wchodząc do kuchni, rozmowy ucichły. Nawet nóż, który Julien trzymał nad tortem, zdawał się wisieć w powietrzu.
Claire machinalnie dotknęła policzka. Pod niedbale nałożonym makijażem wciąż widniały fioletowe ślady, przypominające dłoń. Spędziła prawie 20 minut przed lustrem, próbując je ukryć, ale ostre, białe światło kuchni było bezlitosne.
Zanim zdążyła odpowiedzieć, Julien położył nóż na marmurowym blacie i zachichotał.
„To ja. Uderzyłem ją w twarz zamiast złożyć jej życzenia urodzinowe”.
Kilku jego przyjaciół wybuchnęło śmiechem. Krótkim, zawstydzonym śmiechem, ale na tyle głośnym, że poczuł się, jakby właśnie opowiedział genialny żart.
Hélène Vasseur, jego matka, dotknęła swojego naszyjnika elegancką dłonią.
„Julien, daj spokój… Nie żartuj sobie z takich rzeczy. Ludzie mogą cię źle zrozumieć”.
Nie wydawała się ani przerażona, ani zaskoczona. Grała szanowaną kobietę, taką, która zawsze wiedziała, jak przekuć okrucieństwo syna w grzeczne nieporozumienie.
Antoine nie odpowiedział od razu.
W wieku 63 lat miał prawie 30 lat doświadczenia w prokuraturze w Lyonie. Zaczynał jako zastępca prokuratora, zanim został asystentem prokuratora, a kilka miesięcy wcześniej odszedł z sądownictwa. Nie był człowiekiem rozrzutnym. Nigdy nie groził chłopakom, którzy przychodzili po Claire, gdy była nastolatką. Nigdy nie walił w stół, żeby zaznaczyć swoją władzę.
Kiedy się złościł, jego głos po prostu cichł.
Claire wiedziała o tym lepiej niż ktokolwiek inny. Po śmierci matki, gdy miała zaledwie 9 lat, wychowywał ją samotnie w ich mieszkaniu w dzielnicy Croix-Rousse. Nauczył się zaplatać jej włosy w warkocze, smażyć w niedziele przesadnie grube naleśniki i rozpoznawać, za jej uśmiechem, smutki, których nie śmiała nazwać.
Tego wieczoru nie patrzył długo na siniaki.
Szukał wzrokiem oczu córki.
Claire skinęła mu niemal niedostrzegalnie głową.
Julien tego nie zauważył. Hélène też nie. Żaden z gości nie zauważył tego gestu, bo wszyscy przyzwyczaili się do postrzegania Claire jako kobiety wycofanej, niezdolnej do obrony. Przez ponad rok Julien i jej matka uczyli ją przepraszać, nawet gdy była zraniona, nazywać zazdrość miłością, czujność ochroną, a upokorzenia humorem.
Claire nosiła długie rękawy w upale. Migreny wykorzystywała jako pretekst do odwoływania lunchów. Przestała odpisywać na wiadomości od byłych kolegów.
Widząc jej uśmiech za każdym razem, gdy Julien z niej kpił, wszyscy zaczęli wierzyć, że się na to zgadza.
Ta kolacja również nie została zorganizowana po to, by jej się przypodobać. Julien zaprosił znajomych z agencji nieruchomości, w której pracował, żeby pokazać, że wciąż panuje nad żoną, nawet przed świadkami. Tort, pastelowe balony i butelki szampana były tylko na pokaz. Prawdziwą atrakcją była Claire, milcząca w swojej żółtej sukience, zmuszona do uśmiechu z nadętym policzkiem.
Antoine powoli zdjął zegarek i położył go na konsoli w przedpokoju.
„Claire, idź do ogrodu”.
Poczuła ucisk w piersi.
„Tato…”
„Do ogrodu. Natychmiast”.
Śmiech Juliena stał się głośniejszy.
„O co chodzi z tą szaradą? Myślimy, że jesteśmy jakimś samozwańczym stróżem prawa? Claire jest moją żoną. Zostaje tam, gdzie jej każę”.
Twarz Antoine’a pozostała beznamiętna.
„Właśnie przyznałeś się do uderzenia mojej córki w obecności 11 świadków”.
Uśmiech Juliena zbladł.
Hélène natychmiast stanęła między nimi. Jej granatowa sukienka zsunęła się po parkiecie, bransoletki brzęczały o jej nadgarstki.
„Nie zamierzamy robić z małżeńskiej kłótni widowiska. W naszej rodzinie prywatne sprawy rozwiązuje się po cichu”.
„Już nie” – odparł Antoine.
Claire przeszła przez balkonowe drzwi na drżących nogach. Na zewnątrz sierpniowy upał spowijał ogród Écully. Słońce wciąż stało wysoko, piekielnie jasne. Za nią balony unosiły się nad centralną wyspą niczym absurdalne duchy.
Głęboko wciągnęła powietrze.
Przez szybę zobaczyła, jak jej ojciec robi krok w stronę Juliena.
Wtedy twarz Hélène zrzedła.
Kobieta padła na kolana, nie przed Antoine’em, ale przy niskiej szafce obok kosza na śmieci. Próbowała otworzyć drzwiczki szafki, po czym niemal czołgała się, by sięgnąć po coś ukrytego z tyłu.
Claire zamknęła oczy na sekundę.
Wiedziała dokładnie, czego szuka Hélène.