Usiedli we trójkę przy stole. Liosza mówił spokojnie – Katia długo wspominała tę rozmowę i była zdumiona, jak sobie z nią poradził. Bez krzyków, bez oskarżeń. Po prostu zadawał pytania.
Zinaida Pietrowna początkowo odpowiedziała wymijająco, jak ktoś, kto doskonale wie, co ukrywa. Ale Liosza nalegał – delikatnie, metodycznie, jak ktoś pracujący na budowie, który musi rozebrać ścianę, nie uszkadzając konstrukcji nośnej.
A ściana nadal pękała.
Wiktor – jak się stopniowo okazało, fragmentarycznie – poznał Zinaidę Pietrownę w lutym, czekając w kolejce u notariusza. Przedstawił się jako wdowiec, były wojskowy, człowiek zamożny. Zaczął dzwonić i odwiedzać. Mówił odpowiednie słowa, wypytywał o jej życie, o jej dzieci. I bardzo, bardzo ostrożnie pytał o zawód jej syna, gdzie pracuje jego synowa i jak im się powodzi finansowo.
„Mamo” – powiedziała Lesha, kiedy zamilkła. „Czy rozumiesz, kim jest ta osoba?”
„To dobry człowiek” – odpowiedziała, ale jej głos drżał.
— Dobrzy ludzie nie pytają matek innych ludzi o dochody ich dzieci.
Zinaida Pietrowna wpatrywała się w stół. Katia nagle zobaczyła ją inaczej – nie jako groźną, kontrolującą teściową, ale jako starszą kobietę, którą przez cztery miesiące starannie i profesjonalnie pielęgnowano. Samotną kobietę, która cieszyła się uwagą. Która nie chciała zauważać tego, co oczywiste, bo to, co oczywiste, było zbyt nieprzyjemne.
„Poprosił mnie, żebym się dowiedziała” – powiedziała w końcu bardzo cicho – „czy masz jakieś wolne pieniądze. Powiedział, że jest okazja, żeby je dobrze zainwestować. Z zyskiem. Że może pomóc”.
W kuchni zrobiło się bardzo cicho.
„I dowiedziałeś się” – powiedziała Lesha. Bez pytającej intonacji.
Nie odpowiedziała. Ale też nie protestowała.
Viktora szybko zidentyfikowano – Lesha miała w ośrodku mężczyznę, którego bratanek był policjantem. Przeprowadzili nieoficjalne dochodzenie, korzystając ze zdjęcia, które Zinaida Pietrowna znalazła w swoim telefonie – zostali sfotografowani razem na jakimś miejskim wydarzeniu w marcu.
Dwa dni później ujawniono: Wiktor Siergiejewicz Krasnow, sześćdziesięciodwuletni mężczyzna, dwukrotnie karany. Specjalizuje się w oszustwach na osobach starszych. Schemat działania jest dobrze znany: powiązania, zaufanie, zbieranie informacji o krewnych, a następnie jawne wymuszenia lub bardziej złożone schematy obejmujące fikcyjne inwestycje. W regionie doszło do kilku incydentów, dwa postępowania zostały umorzone.