Żadnej muzyki.
Żadnego telewizora.
Nie było głosu Camille.
Tylko metaliczny dźwięk łyżki powoli uderzającej o brzeg talerza.
Puk.
Puk.
Puk.
Adrien ruszył w stronę kuchni.
A kiedy dotarł do drewnianego łuku, zatrzymał się.
Pani Madeleine siedziała przy stole, niemal pochylona nad talerzem, z szarą skórą i drżącymi rękami.
Nadine płakała w kącie.
A Camille, z idealnie spokojną twarzą, jedną ręką trzymała podbródek staruszki, a drugą otwierała jej usta.
Wtedy Adrien zobaczył butelkę.
Małą.
Ciemną.
Pochylającą się nad zupą.
I gdy Camille upuściła kilka kolejnych kropel do miski, spojrzała w górę…
I zobaczyła go stojącego w drzwiach.
Co Camille dosypywała do jedzenia Madame Madeleine przez miesiące?
Dlaczego Nadine milczała tak długo, skoro znała prawdę?
A przede wszystkim…
Co zrobi Camille teraz, gdy Adrien w końcu to odkrył?
CZĘŚĆ 2
Camille nie krzyknęła.
Nie upuściła butelki.
Nie cofnęła się.
Pierwszą rzeczą, jaką zrobiła, był uśmiech.
Lekki, krzywy uśmiech, jakby scena, której Adrien był właśnie świadkiem, nie była horrorem, a zwykłym domowym nieporozumieniem, które można by rozwiązać w dwóch zdaniach.
„Wrócisz wcześniej” – powiedziała spokojnie, a jej wyraz twarzy oziębił całe pomieszczenie.
Adrien nie odpowiedział.
Jej dłoń wciąż opierała się o framugę drzwi.