Silny.
Spokój kogoś, kto w końcu zrozumiał, że zwycięstwo nie zawsze oznacza zniszczenie tych, którzy cię zranili.
Czasami zwycięstwo to po prostu odejście.
Zamknięcie właściwych drzwi.
Przestanie błagać o miłość tam, gdzie była tylko zdrada.
Wybór siebie, zanim życie siłą wyrwie cię z miejsca, w którym nigdy nie powinnaś była zostać.
Tej nocy nie tylko świętowałam kolejne urodziny.
Pogrzebałam wersję siebie, która ze strachu przyjmowała okruchy.
A na jej miejscu narodziła się inna kobieta.
Bardziej przytomna.
Bardziej kompletna.
Wolniejsza.
I dlatego, w głębi duszy, Isabelle nie przegrała, bo ją upokorzyłam.
Marc nie przegrał, bo go zwolniłam.
Przegrali, bo postawili na mój upadek…
i odkryli, za późno, że już nauczyłam się ratować.
Tej nocy nie wyszłam z restauracji pokonana.
Wyszłam odrodzona.