Gdy tylko ją zobaczyła, Inès otworzyła drzwi samochodu, zanim zdążyłam wyłączyć silnik.
— Mamo!
Camille uklękła na chodniku.
Otworzyła ramiona.
Inès rzuciła się na nią.
Moja siostra tuliła ją z milczącą rozpaczą, która mnie bolała.
Całowała jej włosy, policzki, dłonie, uważając, żeby nie dotknąć jej pleców.
„Przepraszam, kochanie. Przepraszam, przepraszam, przepraszam…”
Wysiadłam z samochodu z Léą.
Camille spojrzała na mnie.
Jej oczy były zaczerwienione, wyczerpane, przepełnione wstydem.
„Sophie…”
Nie pozwoliłam jej dokończyć.
Podeszłam do niej i wzięłam ją w ramiona.
Moja siostra osunęła się na mnie.
„Nie musiałaś przechodzić przez to sama” – wyszeptałam. „Nigdy więcej tego nie zrobisz sama. Nigdy więcej”.
Skinęła głową, płacząc w moje ramię, jakbym nie widziała jej płaczu od czasu, gdy byłyśmy nastolatkami.
W środku lekarz przyjął nas w małym, jasnym pokoju, z dziecięcymi rysunkami ułożonymi krzywo przy drzwiach.
Wyjaśnił wszystko spokojnie.