Złość na siostrę.
Ulga.
I ta intensywna, przytłaczająca miłość, która niemal zapiera dech w piersiach, gdy dziecko, które kochasz, otarło się o coś zbyt dużego dla niego.
„Prześlij mi nazwisko lekarza” – powiedziałam w końcu. „I oddział. Przyjadę. Nie po to, żeby walczyć. Po to, żeby zrozumieć”.
Camille znowu płakała, ale tym razem to była…
To był dźwięk czyjegoś płaczu, ledwo trzymającego się na nogach.
— Szpital Położniczy, Matczyno-Dziecięcy w Bron. Oddział Chirurgii Dziecięcej. Dr Antoine Morel. Jestem w recepcji.
Rozłączyłam się.
Odetchnęłam.
Potem wróciłam na drogę.
Tym razem jechałam wolniej.
Kiedy dotarliśmy do szpitala, Camille była blisko wejścia na oddział pediatryczny.
Miała na sobie te same ubrania co poprzedniego dnia.
Włosy miała niedbale związane.
Twarz miała opuchniętą od płaczu i niewyspania.
Wyglądała na mniejszą.
Nie fizycznie.
Ale jakby strach zżerał ją jakąś cząstkę.