„Napisałeś kartkę do swojej nauczycielki i zmusiłeś ją do podpisania. Przyszłam tylko zobaczyć, jak daleko jesteś gotowa się posunąć”.
Geneviève odstawiła kieliszek.
„To nie jest ani czas, ani miejsce”.
„To mój dom” – powiedziała Claire. „I to Dzień Matki. Nie wyobrażam sobie lepszego momentu”.
Capucine powoli opuściła kartkę.
„Laurent, co ona ma na myśli mówiąc „zmusiła”?”
Zanim zdążył odpowiedzieć, zadzwonił boczny dzwonek. W drzwiach pojawiła się Ana, która pracowała w tym domu od siedmiu lat.
„Pani Claire, przybył Maître Delaunay”.
Laurent zbladł.
„Przyprowadził pan tu swojego prawnika?”
„Przyprowadził pan swoją panią do stolika z moimi dziećmi. Ja przedstawiłem fakty”.
Maître Aurore Delaunay weszła z szarą teczką pod pachą. Za nią stali komornik i dwóch policjantów miejskich, którzy mieli zapobiec ewentualnym incydentom.
Geneviève się wyprostowała.
„Kto dał panu pozwolenie na wejście?”
„Właściciel”.
Aurore położyła przed Laurentem dwie koperty.
„Panie de Montclar, jest pan adresatem pilnego wniosku dotyczącego miejsca zamieszkania dzieci, utrudniania im dostępu do odwiedzin i ukrywania ich korespondencji”. Pana prawo do zamieszkiwania w tej nieruchomości również zostaje cofnięte.
Geneviève wybuchnęła niedowierzającym śmiechem.
„Ten dom należy do rodziny de Montclar od pokoleń”.
„Nie. Należy do SCI Maison Valois, której jedynym wspólnikiem zarządzającym jest Madame Claire Valois”.
Willa nigdy nie należała do Laurenta. Dziadek Claire kupił ziemię, jej matka sfinansowała remont, a Claire założyła SCI przed ślubem. Laurent nawet przyznał na piśmie, że nieruchomość jest jego własnością. Ale tak często powtarzał, że dom należy do jego rodziny, że wszyscy w końcu pomylili arogancję z własnością.
Capucine spojrzał na Laurenta.
„Mówiłeś mi, że to twój spadek”.
„Nie o to chodzi”.
„Mówiłeś mi również, że Claire…
Część.
Claire poczuła, jak Elise się spina.
Sześć miesięcy wcześniej matka Claire trafiła do szpitala w Lyonie po udarze. Claire wyszła w pośpiechu z walizką, po tym jak pożegnała się z dziećmi pocałunkiem przed szkołą. Początkowo Laurent zgodził się na wideorozmowy. Potem twierdził, że są zmęczone, że nie chcą już rozmawiać, że potrzebują przestrzeni. W końcu przestał odpowiadać.
Matka Claire zmarła 12 dni przed Bożym Narodzeniem.
Kiedy Claire wróciła z pogrzebu, zamki zostały zmienione. Jej ubrania zostały wysłane do domu jej siostry w Boulogne. Laurent czekał na nią pod drzwiami.
„Nie znika się na tygodnie, żeby wrócić, kiedy się chce”.
„Właśnie pochowałem matkę”.
„Dzieci potrzebują stabilizacji”.
Kilka dni później wystąpił o wyłączną opiekę nad dzieckiem, twierdząc, że Claire opuściła dom i przechodzi kryzys emocjonalny. Geneviève poparła jej wersję wydarzeń.
Po 14 latach małżeństwa Claire nauczyła się prowadzić dokumentację: odrzucone połączenia, zwroty paczek, e-maile ze szkoły, rachunki hotelowe, pobyt w Megève przedstawiony jako podróż służbowa, zgubiona bransoletka i pierścionek kupiony za kartę fundacyjną.
A przede wszystkim nagranie wideo.
Dwa tygodnie przed Dniem Matki Ana skontaktowała się z Claire.
„Proszę pani, znalazłam coś w systemie monitoringu kuchennego”.
Laurent zainstalował kamery po włamaniach w okolicy. Zapomniał, że główne konto było na nazwisko właściciela.
Na nagraniu widać, jak siedzi przed dziećmi. Między nimi leżała fioletowa koperta.
„Ale to nie nasza matka” – powiedziała Elise.
„To ona zachowuje się jak matka”.
Mathis zapytał:
„Czy mama będzie smutna?”