„Twoja matka postanowiła odejść”. Smutek pojawia się, gdy podejmujemy egoistyczne decyzje.
Elise płakała.
„Nie chcę tego pisać”.
„Już to napisałam. Podpisz, to wszystko”.
Mathis odmówił. Głos Laurenta zniżył się.
„Jeśli upokorzysz Capucine w niedzielę, upokorzysz mnie. A jeśli mnie upokorzysz, będę wiedział, że nie jesteś gotowy, żeby znowu zobaczyć swoją matkę”.
Aurore wyjęła tabletkę.
„Wolałabym nie pokazywać tego dzieciom”.
Claire zwróciła się do Any.
„Zabierz je do małego salonu z Oslo”.
Stary golden retriever, leżący obok kredensu, uniósł głowę.
Mathis mruknął:
„Czy jestem karany?”
Claire przykucnęła przed nim.
„Nigdy za mówienie prawdy”.
Elise otarła policzki.
„Może przytulimy Capucine, zanim wyjdziemy?”
„Nigdy nie musisz całować kogoś tylko dlatego, że dorosły ci każe”.
Ana odprowadziła ich. Oslo podążyła za nią, trzymając się nogi Mathisa.
Aurore włączyła nagranie. Głos Laurenta wypełnił pomieszczenie. Kiedy usłyszały, jak grozi ograniczeniem kontaktu z Claire, Geneviève spuściła wzrok. Kiedy Mathis wspomniał, że jego matka poszła pomóc babci, Laurent odpowiedział: „Wybrała ją zamiast ciebie”.
W końcu nikt się nie odezwał.
Laurent wskazał na tablet.
„To nagranie jest nielegalne”.
„Urządzenie należy do właściciela” – odpowiedziała Aurore. „Pani Valois miała dostęp do danych”.
Geneviève zwróciła się do Claire.
„Nigdy nie powinnaś była w to wszystko angażować dzieci”.
„Twój syn umieścił je w centrum. Przyszłam je stamtąd wyciągnąć”.
Aurore ogłosiła, że Laurent nie ma już uprawnień do zarządzania finansami Fundacji Valois i że wszczęto audyt. Jego wizytówki zostały zawieszone.
Telefon Capucine zawibrował. Spojrzała na ekran i zarumieniła się.
„Co się stało?” zapytał Laurent.
„Moja karta właśnie została odrzucona”.
„Schowaj to”.
Uniosła wzrok.
„Pierścionek też, opłacony fundacją?”
„Robisz aferę z niczego”.
Claire rozpoznała to zdanie. To było to, którego użył w kuchni tamtej nocy, kiedy odkryła rachunek hotelowy za dwie osoby. Nie zaprzeczył. Westchnął tylko, jakby jego zdrada była po prostu wadą jej charakteru.
Capucine wstała. Laurent złapał ją za nadgarstek.
„Usiądź”.
Wyraz jej twarzy się zmienił. Do tej pory czuła się głównie upokorzona. Teraz się bała.
„Puść mnie”.
„Po tym wszystkim, co dla ciebie zrobiłem?”
Capucine zdjęła bransoletkę i położyła ją na obrusie.
„Myślę, że zrobiłaś to głównie dla siebie”.
Odwróciła się do Claire.
„Powiedział mi, że nie możesz już znieść dzieci. Że odeszłaś, żeby zacząć nowe życie. Że nawet nie odpowiadasz na ich listy”.
Claire poczuła, jak serce jej zamarło.
„Jakie listy?”
W tym momencie Ana wróciła z Elise i Mathisem. Oslo szedł między nimi jak strażnik.
Elise wpatrywała się w matkę.
„Nie otrzymałaś ich?”
„Otrzymała co?”
Mathis odpowiedział:
„Listy, które włożyliśmy do twojej szkatułki na biżuterię”.
Ana zakryła usta dłonią.
„Myślałam, że Monsieur je wysyła”.
Laurent wstał.
„Wystarczy”.
Teraz.
Ale nic już jej nie słuchało.
Ana wróciła kilka minut później z lekkim drewnianym pudełkiem, które znalazła za świątecznymi dekoracjami. Claire je rozpoznała. Ojciec dał jej je na 20. urodziny.
W środku były 23 listy.
„Mamo, kiedy wracasz?”
„Widziałaś moją prezentację o wulkanach?”