Niedługo po sfinalizowaniu rozwodu ogłosił, że się zaręczył – z moją kuzynką Gabriellą. Podzielili się tą nowiną na rodzinnym grillu, jakby to był jakiś romantyczny zbieg okoliczności. Podczas gdy ja opiekowałam się nowo narodzonymi bliźniakami, oni planowali wystawne wesele.
I tak, zostałam zaproszona.
Sześć miesięcy później pojawiłam się sama. Nie po to, żeby robić scenę – po to, żeby być świadkiem. Podczas gdy goście podziwiali blask Gabrielli i chwalili Tylera, jakby zmienił swoje życie na lepsze, ja uśmiechnęłam się uprzejmie i czekałam.