Podczas ich pierwszego tańca muzyka nagle ucichła. DJ ogłosił „specjalną prośbę” byłej żony pana młodego. Na dużym ekranie za nimi pojawił się pokaz slajdów.
Najpierw SMS od Tylera, w którym twierdził, że nie stać go na pełne alimenty.
Następnie przelewy bankowe, z których wynikało, że wysłał mniej niż kwota nakazana przez sąd. Potem faktury: 18 000 dolarów zaliczki na miejsce ceremonii, suknia ślubna od projektanta, rezerwacja na miesiąc miodowy – wszystkie opłacone w tych samych tygodniach, w których, jak mi powiedział, miał problemy.
Sytuacja zmieniła się natychmiast. Szepty przerodziły się w oskarżenia. Uśmiech Gabrielli zniknął. Jej ojciec zażądał wyjaśnień. Tyler próbował nazwać to „wyrwanym z kontekstu”, ale znaczniki czasu mówiły prawdę.