CZĘŚĆ 2
Usłyszałaś skrzypnięcie podłogi za drzwiami gabinetu.
Doña Elena zamarła, a szmaragdowy naszyjnik wciąż drżał jej między palcami. Stałaś obok skórzanego fotela, a twój własny wisiorek grzał cię w gardle, czując, jakby pokój się przechylił, a ściany oddychały.
Ktoś podsłuchiwał.
Elena przyłożyła palec do ust, ale było już za późno. Klamka poruszyła się raz. Potem drugi. Ktokolwiek stał na zewnątrz, słyszał wystarczająco dużo, by wiedzieć, że sekret jest wart włamania.
„Otwórz te drzwi” – warknęła Ximena z korytarza.
Ściskało cię w żołądku.
Oczywiście, że to ona.
Kobieta, która wskazała na ciebie przed osiemdziesięcioma pięcioma gośćmi. Kobieta, która nazwała cię głodną, brudną, złodziejką. Kobieta, która teraz wiedziała, że „pokojówka”, którą próbowała zrujnować, mogła mieć w żyłach krew De la Garzy.
Twarz Doñi Eleny się zmieniła.
Przerażona matka zniknęła.
Na jej miejscu stała kobieta, która przetrwała dwadzieścia cztery lata w domu zbudowanym przez mężczyzn, którzy ją okłamywali.
„Zostań za mną” – wyszeptała.
O mało nie parsknęłaś śmiechem z szoku.
Nikt w tej rezydencji nigdy nie kazał ci stać za nimi dla ochrony. Mówili ci, gdzie stanąć, żebyś zniknął. Mówili ci, jak nisko spuścić wzrok. Mówili ci, które drzwi nie są dla takich jak ty.
Ale teraz Elena stanęła między tobą a drzwiami.
Ximena znów zaczęła walić.