Regina zbladła.
Rozmowa, która nastąpiła, była najgorszym rodzajem cudu.
Elena opowiedziała jej wszystko: o pożarze, zamkniętej trumnie, naszyjniku, Matce Inés, liście, teście DNA, zaufaniu, groźbie Alicii. Regina początkowo nie płakała. Słuchała w bezruchu, niczym ktoś zrzucany z klifu w zwolnionym tempie.
Potem spojrzała na ciebie.
„Pracowałaś tu?”
„Tak”.
„Przez cztery miesiące?”
„Tak”.
„I nikt nie zauważył?”
Pytanie nie brzmiało okrutnie.
Było przerażone.
Spojrzałaś w dół.
„Ludzie nie przyglądają się pracownikom z bliska”.
Regina wzdrygnęła się.
Dobrze.
Nie dlatego, że chciałaś ją skrzywdzić, ale dlatego, że prawda powinna zostawić ślad.
Odwróciła się do Eleny. „Czy tata wiedział?”
Elena zamknęła oczy.
„Chyba tak”.
To załamało Reginę.
Nagle usiadła, jakby jej kolana zniknęły.
„Mój ojciec pochował moją siostrę?”
W pokoju zapadła cisza.
Twoja siostra.
Była.
Jeszcze niepotwierdzone laboratoryjnie.