Regina zamilkła.
Słowa wisiały między wami, brzydkie i szczere.
Spodziewałeś się, że odejdzie.
Zamiast tego usiadła.
„Wiem”.
Spojrzałeś na nią.
Skubała brzeg rękawa.
„Też bym siebie nienawidziła”.
To przełamało gniew.
Nie dlatego, że uczucie zniknęło.
Bo się przed nim nie broniła.
„Nie chcę”, wyszeptałeś.
„Wiem”.
„Wiem, że tego nie zrobiłeś”.
„Wiem”.
„Ale ją miałeś”.
Oczy Reginy napełniły się łzami.
„I musiałeś stać się silny, bez pytania, czy tego chcesz”.
Wtedy oboje płakaliście.
Nieładnie.
Nie jak siostry na obrazie.
Jak dwie kobiety opłakujące tę samą zbrodnię z przeciwnych stron.
Po tym wszystko stało się bardziej realne.
Nie łatwiejsze.
Realne.
Proces Alicii rozpoczął się po ponad roku.