Ximena się roześmiała. „Nie możesz mówić poważnie”.
Regina zwróciła się do kuzynki.
„Mówię bardzo poważnie”.
Twarz Ximeny się skrzywiła.
Spośród wszystkich zdrad, których się spodziewała, zdrada Reginy nie była jedną z nich.
„Nawet jej nie znasz”.
Głos Reginy zadrżał, ale nie ustąpiła.
„Nie. Ale wiem, jak ją nazwałaś”.
Ximena zarumieniła się.
Alicia odwróciła się do Eleny.
„Jesteś emocjonalna. Arturo ostrzegał wszystkich, że to może się kiedyś wydarzyć”.
Pokój zamarł.
Esteban gwałtownie podniósł wzrok.
Głos Eleny przycichł. „Co powiedziałaś?”
Alicia za późno zdała sobie sprawę ze swojego błędu.
Widziałaś to.
Wszyscy widzieli.
Regina wyszeptała: „Babciu Alicio…”
Alicia nie była jej babcią, ale Regina nazywała ją tak przez całe życie. To słowo obrzydzało zdradę.
Alicia wyprostowała się.
„Powiedziałam, że boi się oszustw”.
„Nie” – powiedziała Elena. „Mówiłaś, że ostrzegał wszystkich, że to może się kiedyś wydarzyć”.
Alicia nic nie powiedziała.
Elena podeszła bliżej.
„Jak mógł bać się czegoś, co było pogrzebane, skoro nie wiedział, że ona nie żyje?”
Biuro zamieniło się w salę sądową.
Prawnicy Alicii próbowali jej przerwać, ale Elena uniosła rękę.
„Wynoś się” – powiedziała.
Jeden z prawników zaczął: „Señora, prawnie…”