Usłyszałam ruch w całym kościele. Całe rzędy gości wstały. Zanim dotarłam do drzwi, większość z nich już za mną wyszła.
Za mną krzyknął Nick, a panika w końcu ogarnęła.
„Nie możesz po prostu wyjść!”
Odwróciłam się po raz ostatni.
Nick i Lori wciąż stali przy ołtarzu, otoczeni przez handlarzy domagających się zapłaty.
Ojciec Nicka krzyczał na moją matkę. Mój ojciec stał nieopodal z twarzą pełną osądu.
Potem odwróciłam się w stronę słońca i wyszłam.
Zrobiłam już to, po co przyszłam.
Ujawniłam ich okrucieństwo.
Upewniłam się, że osoby odpowiedzialne poniosą konsekwencje.
I po raz pierwszy od dawna poczułam się z tym dobrze.
Brak powiązanych postów.