Wróciliśmy po czerwonym dywanie, mijając pogniecione białe róże. Ciężkie drzwi opancerzonego SUV-a otworzyły się przed nami. Wsiedliśmy do luksusowego, ogrzewanego, skórzanego wnętrza, a drzwi zatrzasnęły się z hukiem, odcinając nas od toksycznego koszmaru, z którego w końcu uciekłem.
Rozdział 6: Nowa sukienka
Kontrast między zimnym, wrogim otoczeniem klubu wiejskiego a ciepłą, absolutną ochroną naszej rozległej, pilnie strzeżonej posiadłości był uderzający, ale niezwykle mile widziany.
Godzinę później siedziałam w ogromnej, zapadniętej w ziemię marmurowej wannie w naszym głównym apartamencie typu penthouse. Woda parowała, przesycona aromatem lawendy i eukaliptusa. Lodowaty chłód fontanny w końcu opuścił moje kości.
Przez otwarte drzwi łazienki widziałam Lily. Miała na sobie ciepłą, puszystą piżamę, spała głęboko i spokojnie pośrodku naszego ogromnego łóżka king-size, po wypiciu kubka ciepłego mleka przygotowanego przez naszego prywatnego kucharza.
Drzwi łazienki otworzyły się cicho.
Alexander wszedł do środka. Wziął prysznic w skrzydle gościnnym i miał na sobie ciemne spodnie dresowe i prosty czarny T-shirt. Przerażający, bezwzględny miliarder, który właśnie bez mrugnięcia okiem doprowadził człowieka do bankructwa, zniknął całkowicie. Na jego miejscu pojawił się łagodny, niezwykle kochający mąż, który trzymał mnie za rękę podczas porodu.
Klęknął przy brzegu wanny. W dłoniach trzymał duże, nieskazitelnie białe pudełko przewiązane jedwabną wstążką.
„Co to jest?” zapytałam cicho, wodząc palcami po wodzie.
Alexander otworzył pudełko. Wewnątrz, na warstwach bibułki, leżała zapierająca dech w piersiach, szyta na miarę jedwabna sukienka. Miała głęboki, soczysty szafirowy błękit – mój ulubiony kolor. Jedwab był tak delikatny, że wyglądał jak płynna woda, a krój elegancki i ponadczasowy. To była sukienka, która kosztowała sto razy więcej niż zniszczona Vera Wang Chloe.
„Poprosiłem moją asystentkę, żeby wyjęła ją z paryskiego skarbca projektanta” – powiedział cicho Alexander, odkładając pudełko na marmurową toaletkę. Wyciągnął rękę i delikatnie odgarnął wilgotny kosmyk włosów z mojego policzka. „Potrzebowałaś nowej sukienki. Tamta była zniszczona”.
Przytuliłam się do jego dotyku, zamykając oczy. „Dziękuję”.