Choroby przenoszone drogą płciową – kiedy zapach intymny staje się sygnałem ostrzegawczym
Nie można pominąć sytuacji, w których nieprzyjemny zapach okolic intymnych jest jednym z objawów zakażenia przenoszonego podczas kontaktów seksualnych. Mowa tu przede wszystkim o rzęsistkowicy (wywoływanej przez pierwotniaka Trichomonas vaginalis) oraz o niektórych postaciach bakteryjnego zapalenia pochwy, które mogą być przenoszone między partnerami, choć nie klasyfikuje się ich ściśle jako choroby wenerycznej. Rzęsistkowica daje charakterystyczne upławy: obfite, pieniste, żółto-zielone, o intensywnym, nieprzyjemnym, często rybim lub wręcz zgniłym zapachu. Dodatkowo występuje silne zaczerwienienie sromu, pieczenie, ból podczas oddawania moczu i podczas stosunku. W przypadku rzeżączki lub chlamydiozy zmiana zapachu nie jest objawem dominującym, ale przewlekłe, nieleczone zakażenie może prowadzić do stanu zapalnego, który z kolei wpływa na mikrobiotę i zmienia woń wydzieliny. Najważniejsze jest to, że tego typu przypadki nigdy nie powinny być bagatelizowane ani leczone domowymi sposobami. Wymagają one konkretnej diagnostyki laboratoryjnej (wymaz, posiew, testy PCR) oraz celowanej antybiotykoterapii (lub leczenia przeciwpierwotniakowego) – często też jednoczesnego leczenia partnera, aby uniknąć nawrotów. Wizyta u ginekologa lub w poradni chorób przenoszonych drogą płciową w takich przypadkach nie jest powodem do wstydu, lecz przejawem odpowiedzialności za własne zdrowie i zdrowie innych. Im szybciej postawiona diagnoza, tym leczenie jest prostsze, krótsze i w pełni skuteczne.