Wpływ hormonów, potu i nieodpowiedniej odzieży na zapach intymny
Życie kobiety to nieustanna zmiana poziomu hormonów – od okresu dojrzewania, przez poszczególne cykle miesięczne, ciąże, aż po menopauzę. Każdy z tych etapów wiąże się z innym poziomem estrogenów i progesteronu, co bezpośrednio przekłada się na rodzaj i ilość wydzieliny pochwowej, jej pH oraz skład mikrobiomu. W okresie okołomenopauzalnym i po menopauzie spada poziom estrogenów, błona śluzowa pochwy staje się cieńsza, suchsza, mniej elastyczna, a odczyn przesuwa się w stronę zasadowego. To sprzyja nadmiernemu rozwojowi bakterii, które mogą dawać nieprzyjemny zapach. Również w czasie ciąży, przy wysokim poziomie progesteronu, kobiety są bardziej podatne na infekcje. Nie można ignorować roli zwykłej potliwości – okolice intymne mają wiele gruczołów potowych (ekrynowych i apokrynowych). Pot apokrynowy zawiera białka i lipidy, które rozkładane przez bakterie skórne wydzielają charakterystyczny, niekiedy ostry zapach. Jeśli nosimy bieliznę z syntetycznych materiałów (poliester, nylon, sztuczny jedwab) lub bardzo obcisłe spodnie, legginsy, majtki typu stringi, tworzymy ciepłe, wilgotne środowisko bez dostępu powietrza. Bakterie i grzyby uwielbiają takie warunki. Rozwiązanie: przewiewna bielizna w 100% z bawełny (lub bambusa, który również dobrze oddycha), unikanie ocierających, zbyt ciasnych ubrań, rezygnacja z noszenia stringów na co dzień (wiążą się z przenoszeniem bakterii z okolicy odbytu do pochwy) oraz zmiana bielizny po intensywnym treningu. Pomocne jest również pozostawianie skóry do oddychania na noc – spanie bez majtek lub w luźnych, bawełnianych szortach.