CZĘŚĆ 1
Reklamy
„W tym domu to ty nie jesz. Twoja siostra umie się kontrolować”.
Mariana miała 11 lat, kiedy po raz pierwszy usłyszała to stwierdzenie. Jedli kolację w skromnym domu w Guadalajarze: jej ojciec, Javier, właśnie wrócił z 16-godzinnej zmiany; jej siostra Sofía rozmawiała o szkole, a Verónica podawała enchiladas, jakby byli normalną rodziną.
Reklamy Javier spojrzał na stół.
„Dlaczego talerz Mariany jest pusty?”
Zanim dziewczynka zdążyła odpowiedzieć, poczuła, jak paznokcie matki wbijają się w jej ramię.
Reklamy
„Już jadła po szkole” – powiedziała Verónica. „Zjadła nawet dokładkę”.
Wyczerpany Javier potargał jej włosy i kontynuował jedzenie. To kłamstwo stało się rutyną.
Każdego ranka o 6:55, gdy Javier brał prysznic, Verónica wyciągała wagę ukrytą pod jej sukienkami. Zmusiła Marianę, żeby poszła na górę w samej bieliźnie i zapisała wynik.
„29,5 kilograma. Przytyłaś prawie kilogram. Dziś nie ma śniadania ani obiadu”.
„Ale lekarz powiedział, że rosnę…”
„A ja mówię, że pozwalasz sobie na tycie”.
Śniadaniówka Sofii zawierała ciasto, ciasteczka i sok. Mariana zjadła trzy łodygi selera i wafelek ryżowy. Kiedy błagała, Veronika wskazywała na łazienkę.
„Twój tata zaraz wyjdzie. Uśmiechnij się, bo Sofia też nie będzie jadła”.
Mariana próbowała prosić o pomoc, nie oskarżając jej.
„Tato, czy to normalne, że wszystko robi się czarne, kiedy się budzę?”
Veronica lekko się zaśmiała.
„Wiesz, jacy są nastolatki. Wszystko wyolbrzymiają”.
W wieku 13 lat Mariana miała włosy wypadające garściami, a nogi drżały jej podczas wchodzenia po schodach. W liceum kilkakrotnie zemdlała, ale jej matka zjawiała się, zanim Javier został wezwany, i upierała się, że dziewczyna „dramatyzuje”.
Pewnego popołudnia Verónica ukarała ją, zmuszając do patrzenia, jak rodzina je pizzę, a ona popijała ją wodą. Javier powiedział, że wróci wcześniej. Verónica położyła kawałek pizzy przed Marianą i posmarowała jej usta sosem.
„Nie waż się rujnować mi życia”.
Javier wszedł, zobaczył talerz i odetchnął z ulgą.
„Dobrze. Wszyscy jedzą”.
Tej nocy Mariana przestała się opierać. Przed lustrem nie widziała już chorej dziewczynki, ale to, co powtarzała jej matka.
„Masz rację. Jestem obrzydliwa. Nie zasługuję na jedzenie”.
Po raz pierwszy Verónica się zawahała.
„Może dostaniesz ćwiartkę jabłka”.
„Nie. Jestem za gruba”.