Szpital wyłonił się zza mgły mojego słabnącego wzroku. Jasne, sterylne światła. Jessica zaparkowała przy parkingu dla pacjentów, obeszła posesję i szarpnięciem otworzyła mi drzwi. „Nie zmuszaj mnie, żebym cię ciągnęła”.
Pół pociągnęła, pół niosła mnie przez automatyczne drzwi przesuwne. SOR był chaotyczną symfonią alarmów, kaszlących pacjentów i pędzącego personelu. Podeszłyśmy do stanowiska triażowego. Doświadczona pielęgniarka z triażu podniosła wzrok, a jej wzrok natychmiast zmierzył moją bladą, spoconą twarz. Na jej identyfikatorze widniał napis Claire.
„Cześć, co się dzieje?” – zapytała Claire profesjonalnie.
Zanim zdążyłam otworzyć usta, Jessica stanęła przede mną. „Ona po prostu dramatyzuje. Pewnie ma atak paniki. Robi to, żeby zwrócić na siebie uwagę”.
Claire zmarszczyła brwi, pochylając się nad moją siostrą, żeby spojrzeć mi prosto w oczy. „Proszę pani, czy może mi pani powiedzieć, co pani czuje?”
„Ból” – wydusiłam z siebie. „Brzuch. Nie mogę… oddychać”.
Postawa Claire natychmiast się zmieniła. Swobodny nastrój z triażu zniknął, zastąpiony ostrym, klinicznym skupieniem. „Dobrze. Zaraz pani znajdzie łóżko”.
„Nie, czekaj” – przerwała Jessica, unosząc rękę. „Nie musisz jej poganiać, jakby umierała. Jest zazdrosna, bo mój ślub jest za dwa dni. Niech poczeka. Serio, to nie jest pilne”.
Wzrok Claire powędrował w stronę Jessiki, błyskając niedowierzaniem. „Proszę pani, ona nie wygląda na stabilną”.
Jessica pochyliła się nad biurkiem, ściszając głos. „Zaufaj mi. Niech po prostu posiedzi chwilę w poczekalni. Przejdzie jej”. Bez słowa Jessica chwyciła mnie za ramię, wepchnęła na twarde plastikowe krzesło pod ścianę, spojrzała na swoje odbicie w ekranie telefonu i wyszła przez przesuwane szklane drzwi. Ani razu się nie obejrzała.
Zostałam sama, wykrwawiając się na plastikowym krześle.
Mój wzrok zaczął się zwężać. Zimny plastik wbijał mi się w kręgosłup. Zsuwałam się gdzieś w ciemność, gdzieś, gdzie nie mogłam się odnaleźć.
„Hej. Zostań ze mną”.
Claire nagle uklękła przede mną. Przycisnęła dwa palce do mojego nadgarstka, sprawdzając puls. Jej twarz się ściągnęła. „Jak masz na imię?”
„Morgan”.
„Morgan, czy miałeś ostatnio jakiś uraz lub kontuzję brzucha?”