Zawahałam się. Nie powinnam tego mówić. Ale protokół przetrwania jest ważniejszy od tajemnicy. „Tak”.
Claire natychmiast wstała, krzycząc w stronę tylnych drzwi. „Potrzebuję tu natychmiast noszy! Protokół urazowy!”
Zanim nosze zdążyły do mnie dojechać, automatyczne drzwi znów się otworzyły. Ciężkie, znajome kroki. Mój ojciec, William, i moja matka, Barbara, wpadli do poczekalni. Nie wyglądali na zmartwionych. Wyglądali na wściekłych.
„Co to ma znaczyć?” – zapytała matka, patrząc na mnie gniewnie.
Claire stanęła między nami. „Czy jesteście jej rodzicami? Dobrze. Potrzebuje natychmiastowej oceny. Jej funkcje życiowe gwałtownie spadają. Ma tachykardię, a ciśnienie szybko spada. Potrzebuję zgody na natychmiastową tomografię komputerową i pilną interwencję chirurgiczną”.
Mój ojciec skrzyżował ramiona, zacisnął szczękę w wąską linię. „Ile to będzie kosztować?”
Claire zamrugała oszołomiona. „Proszę pana, to nie jest teraz priorytetem. Może mieć krwawienie wewnętrzne”.
„Nie ma” – warknęła mama, machając lekceważąco ręką. „Robi to za każdym razem, gdy jest jakieś rodzinne wydarzenie. Nie wydamy tysięcy dolarów na niepotrzebne badania, bo chce zepsuć tydzień ślubu swojej siostry”.
Claire spojrzała na mnie. „Morgan, czy możesz wyrazić zgodę za siebie?”
Próbowałem przemówić. Moje usta poruszały się, ale płuca odmawiały wypuszczenia powietrza. Świat gwałtownie się zakołysał.
„Nie reaguje” – powiedziała Claire, a w jej głosie słychać było panikę i gniew. „Musisz podpisać to upoważnienie”.
„Nie” – powiedział ojciec beznamiętnie. Słowo spadło jak kowadło. „Daj mi formularz AMA. Odmawiamy leczenia. Podłącz ją do kroplówki, jeśli będzie trzeba, ale nic poważnego”.
Claire patrzyła na nich z przerażeniem. „Jeśli podpiszesz odmowę opieki w tym stanie, może umrzeć”.
„Nic jej nie będzie” – odpowiedział chłodno ojciec, podpisując się pod dokumentem.
Bez wahania odłożyła torbę. Oddał mi ją. „Zadzwoń, jeśli naprawdę przestanie oddychać. Spóźnimy się na kolację przedślubną”.
Odwrócili się i wyszli. Zupełnie jak Jessica.
Claire patrzyła, jak odchodzą, a jej szczęka drżała z wściekłości. Natychmiast złapała mnie za ramiona, gdy podjechał wózek. Podnieśli mnie, a ten ruch wyrwał mi z gardła krzyk.
„Wiem, wiem” – szepnęła Claire, biegnąc wzdłuż łóżka, gdy wiozą mnie na oddział urazowy. „Zostań ze mną, Morgan. Nie idź spać”.
Monitory były podłączone. W uszach rozbrzmiewał mi rozpaczliwy pisk. Ale zwalniał. Zbyt wolno.
„Ciśnienie gwałtownie spada!” – krzyknął ktoś.
Monitoring był niesamowicie ciężki, zapadał mi się w materac. Kąciki mojego pola widzenia zrobiły się zupełnie czarne. Wiedziałam, co się dzieje. Wstrząs hipowolemiczny. Całkowita awaria systemu. Nie mogłem poruszyć rękami. Nie mogłem mówić.
Ale pod gasnącą świadomością moje wojskowe wyszkolenie rozgorzało. Jeszcze nie skończyłeś. Ostatnią, mikroskopijną uncją silnej woli, jaką posiadałem, zmusiłem prawą rękę, by zsunęła się do wzmocnionego szwu mojej kurtki taktycznej. Moje palce odnalazły ukryty, wypukły grzbiet. Nacisnąłem mocno, otwierając ukryty schowek.
W środku znajdowało się zimne, płaskie urządzenie. Podskórny nadajnik alarmowy. Wydawany tylko na jeden scenariusz: zaraz zostaniesz zabity, a agencja musi dokładnie wiedzieć, gdzie wysłać kawalerię.