Zadowolenie na jego twarzy zastygło w maskę konsternacji. Megan pierwsza odzyskała głos, krzycząc: „Zwariowałaś? Masz pojęcie, ile to kosztuje? Skąd wzięłabyś takie pieniądze?”.
Spojrzałam na nich oboje – naprawdę na nich spojrzałam – i poczułam falę litości. „Pieniądze już cię nie obchodzą”.
Jak na zawołanie, czarny Mercedes GLS podjechał do krawężnika przed szklanymi drzwiami. Wysiadł z niego kierowca w eleganckim garniturze, otworzył tylne drzwi i skłonił się w stronę okna. „Pani Catherine, transport jest gotowy”.
Twarz Davida pociemniała. „Co to za cyrk?”
Nie odpowiedziałam. Uklękłam, żeby podnieść Chloe, podczas gdy Aiden ścisnął moją dłoń z siłą, która rozdarła mi serce. Spojrzałam na mojego byłego męża po raz ostatni. „Proszę być spokojna, od tej chwili nigdy więcej nie będziemy ingerować w pani „nowe życie”.
Schodząc po schodach, kierowca wręczył mi grubą kopertę. „Od Stevena, proszę pani. Zebraliśmy wszystkie dowody dotyczące transferów aktywów”.
Wsiadłam do samochodu, zapach drogiej skóry stanowił ostry kontrast z zastałym powietrzem biura. Wyglądając przez okno, zobaczyłam Davida i Megan kłócących się na chodniku, nieświadomych, że ich świat za chwilę zostanie uderzony taktycznym atakiem, którego się nie spodziewali.
Rozdział 2: Dziedzic niczego