„Wspierali cię, dopóki robiłeś to, czego chcieli. To nie jest wsparcie, to manipulacja. Pamiętasz, jak twój ojciec zmusił cię do pójścia na studia prawnicze, kiedy chciałeś zostać architektem? Jak nalegali na ślub w klubie wiejskim, kiedy chcieliśmy kameralnej ceremonii”.
– To co innego…
„Nie, to to samo. Oni decydują, a ty się im podporządkowujesz. A teraz postanowili, że powinniśmy kupić ich dom, a ja mam oddać swoje mieszkanie”.
Andriej gwałtownie wstał.
„Wiesz co? Nie będę już o tym dyskutował. Albo wspólnie zdecydujemy o domu, albo…” Nie dokończył zdania.
„Bo co?” zapytała Swietłana.
Pokręcił głową.
Dalsza część artykułu znajduje się na następnej stronie. Reklama