Osiem kamer.
Sto osiemdziesiąt dni nagrań.
Przejrzałam nagrania do dnia wyjazdu.
5:10 rano
Camille była już w kuchni.
Samotna.
Zmęczona.
Ale już przygotowywała jedzenie.
Dzień 3.
Przyjechali „rodzice”.
Wszedł mężczyzna i pierwszą rzeczą, jaką zrobił, było obejrzenie domu.
Zatrzymał się przed sejfem.
Potem przed kamerami monitoringu.
Kobieta się uśmiechnęła.
„To miejsce jest warte fortunę”.
Od tego dnia…
wszystko się zmieniło.
Codzienna rutyna Camille wyglądała tak:
Wstawać o piątej.
Gotować.
Sprzątać.
Prać ręcznie.
Zajmować się dziećmi.
Słuchać poleceń mojej mamy.
Słuchać poleceń tej kobiety.
Bez wytchnienia.
Ciągle obserwowałam.
Dzień 18.
Camille odebrała telefon.