„Gorzej” – uśmiechnął się Sterling, przerażającym, drapieżnym uśmiechem człowieka, który właśnie wykonał perfekcyjny mata. „Oni są osobiście i prawnie odpowiedzialni za ogromne pożyczki federalne, które stały się niewypłacalne dokładnie dwadzieścia cztery godziny temu. Banki już wdrożyły procedury zajęcia”.
Sterling sięgnął do marynarki i wyciągnął elegancki, czarny skórzany folder.
„Arthur dopilnował, żeby zabrali kotwicę” – powiedział cicho Sterling, przesuwając czarny folder obok jednodolarowego banknotu. „I absolutnie…
Jestem całkowicie pewien, że tylko ty trzymałeś spadochron.”
Rozdział 4: Krzyk w holu
Nie musiałem długo czekać, aż zatrzaśnie się zapadka. Egzekucja była równie szybka, co druzgocąca.
Dokładnie o 9:00 rano następnego dnia stałem na publicznym chodniku tuż przed masywnymi, kutymi, żelaznymi bramami rozległej posiadłości moich rodziców. Poranne powietrze było rześkie i czyste. Trzymałem w dłoniach parującą kawę z pobliskiej kawiarni, a ciepło przenikało moje dłonie.
Obserwowałem długi, zadbany podjazd.
Trzy ciężkie, nieoznakowane, czarne SUV-y gwałtownie zjechały z głównej drogi, a ich opony agresywnie chrzęściły na żwirze, gdy pędzili podjazdem, całkowicie ignorując znaki „Teren prywatny”. Tuż za SUV-ami podążały dwie potężne, ciężkie lawety z platformą.
Pojazdy zatrzymały się z piskiem opon tuż przed okazałym, kolumnowym wejściem do domu.
Kilkanaście mężczyzn i kobiet w eleganckich garniturach i ciemnych wiatrówkach z logo Z SUV-ów wysypywali się przedstawiciele federalnych instytucji finansowych i dużych konglomeratów bankowych. Nie byli to lokalni policjanci; byli to federalni doręczyciele pism, likwidatorzy bankowi i agenci ds. zajęcia mienia. Nieśli grube, ciężkie stosy zawiadomień o zajęciu nieruchomości, nakazów eksmisji i nakazów zajęcia mienia.
Główna agentka, wysoka, imponująca kobieta, weszła po kamiennych schodach i mocno załomotała w dębowe drzwi wejściowe.
Minutę później drzwi się otworzyły.