Uśmiechnęłam się. Szczerym, swobodnym uśmiechem.
„Nic nie zrobiłam, mamo” – powiedziałam głosem ociekającym udawanym niewiniątkiem. „Bank zauważył, że ktoś ukradł mi czterdzieści trzy tysiące dolarów, więc wycofał je, aby chronić moje aktywa. To standardowa procedura w przypadku nieautoryzowanego
„transakcje d”.
„Dobrze wiesz, że to ukradłam!” – ryknęła moja matka. „Mówiłam ci, że to pożyczam! Próbujesz zepsuć ślub swojej siostry? Rodzina Sterlingów jest wściekła! Brandon pyta, gdzie podziały się pieniądze!”
Złudzenie prysło. Bogata rodzina Brandona wierzyła, że rodzice Melissy finansują wystawne przyjęcie. Teraz, stojąc w holu luksusowego hotelu, byli świadkami upokarzającej rzeczywistości, w której rodzina ich przyszłej synowej to w zasadzie oszuści.
„No cóż, możecie sami za to zapłacić” – powiedziałam, sprawdzając tablicę odlotów. Mój lot miał się odbyć za dwadzieścia minut. „Byliście tacy dumni z nowego pięciopokojowego domu Melissy. Byliście tacy dumni z nowego SUV-a, którego kupił Brandon. Wyciągnijcie swoje karty kredytowe i zapłaćcie kierownikowi. W czym problem?”
„Nie mamy gotówki!” – krzyknęła moja matka, a desperacja w końcu przełamała jej arogancką fasadę. – Wiesz, że nie mamy takiego limitu! Pieniądze są zamrożone w domu! Rachel, proszę! Błagam cię! Zadzwoń do banku! Ratuj siostrę! Nie rób tego rodzinie!
Dopiłam ostatni łyk Margarity. Odstawiłam szklankę na stół z cichym brzękiem.
Rozdział 5: Przegrany cieszy się życiem
– Rodzina? – powtórzyłam jak echo.