„Znacie się?” zapytałam.
Tata wyszeptał: „Adrian…”
Julian spojrzał na mnie.
„Jest coś, czego twój ojciec ci nigdy nie powiedział”.
Mój ojciec wpatrywał się w mojego narzeczonego, jakby zobaczył ducha.
„Jesteś synem Leonarda. Byłeś tylko małym chłopcem, kiedy ostatni raz cię widziałem”.
W ławkach rozległy się szepty.
„Co się dzieje?” zapytałam.
Żadne z nich nie odpowiedziało.
Elise, moja druhna, podbiegła. „Proszę, zostańcie na miejscach. Potrzebujemy tylko chwili”.
„Znacie się?”
***
Wciągnęłam tatę do małego gabinetu.
„Powiedz mi prawdę”.
„Naprawdę ma na imię Adrian” – powiedział. „Użył drugiego imienia, mówiąc do ciebie”.
Ścisnął mi się żołądek.
„Znałem jego rodzinę lata temu. Zanim się urodziłeś, byłem zaręczony z kobietą o imieniu Claire. Później wyszła za mąż za Leonarda. Bogatego dewelopera. Mieli razem syna z nietypowym znamieniem na twarzy”.
Julian miał duże, czerwone znamię na twarzy!