„Co chcesz zrobić?”
Żadne z nich się nie sprzeciwiło.
Ręce mi się trzęsły, gdy zdejmowałam obrączkę.
Julian wyglądał, jakby chciał mnie powstrzymać, ale tego nie zrobił.
„Ja…
Nie poślubię kogoś, kogo nie znam.
Ręce mi się trzęsły.
W kościele panowała niemal całkowita cisza, kiedy wróciłam.
Ksiądz podszedł. „Czy chciałaby pani jeszcze kilka minut?”
Spojrzałam na kwiaty, świece i gości, którzy przemierzyli oceany na ślub, który już nie istniał.
„Dzisiaj nie będzie ceremonii”.
Po kościele rozbrzmiewały szepty.
Julian stał blady i milczał.