Alina otworzyła drzwi mieszkania. Na kuchennym stole stało pudełko po pizzy z zaschniętymi skórkami i trzy puste puszki po napojach energetycznych. Z pokoju dobiegał monotonny głos streamera, który wyjaśniał zawiłości strategii gry.
„Och, już?” Wyjrzał z sypialni, drapiąc się po szyi. „Jak się czuje mama? Znów ciśnienie?”
Alina przeszła obok niego na korytarz, zdjęła płaszcz i ostrożnie powiesiła go na wieszaku.
„Wszystko z nią w porządku” – odpowiedziała.
Alina weszła do pokoju. Na ekranie jej laptopa otwarty był komunikator. Wiadomość od „Kateriny HR” z trzema serduszkami brzmiała: „Iljusza, nie martw się! Wszystko się ułoży! Jesteś taka zdolna!”. Poniżej jego odpowiedź: „Katio, tylko ty mnie rozumiesz. Mam już dość tych wszystkich wymagań w domu”.
Powoli wypuściła powietrze. Wróciła na korytarz i wyjęła torbę podróżną z szafy. Na początku trudno jej było zdecydować, od czego zacząć. Potem jej mózg przełączył się na tryb listy: bielizna, para dżinsów, dwie koszule, ładowarka, dokumenty. Każdy przedmiot stał się małym gwoździem, którym utwierdzała swoją decyzję.
Ilja wyszedł na korytarz dopiero, gdy usłyszał dźwięk zamka swojej torby.
— Dokąd idziesz?
„Spędzę noc u Veroniki” – odpowiedziała.
– Dlaczego nagle?
– Niezbędny.
Zmrużył oczy.
— Co powiedziała mama?
Spojrzała na niego.
– Dużo ciekawych rzeczy.
Narzekał, jakby szukał właściwej odpowiedzi.
„Słuchaj, jeśli znowu zacznie gadać o tabletkach i samotności, nie słuchaj. Ona uwielbia dramaty. Wiesz o tym”.
„Nie dowiedziałam się o tych tabletkach” – powiedziała Alina. „Dowiedziałam się, jak się „wysilasz” i „ciągniesz mnie”.
Ilja milczał przez chwilę. W tej chwili nastąpił ostateczny akt – ten, do którego przygotowywało się całe jej wnętrze. Zamiast powiedzieć: „Czekaj, to bzdura”, zaczął się usprawiedliwiać.