***
„Lin, no cóż…” – spróbował się uśmiechnąć. „Nie powiedziałem tego w ten sposób. Mama wywraca wszystko do góry nogami. Znasz ją.”
Wzięła torbę i poszła do drzwi.
„Czekaj” – Ilja poszedł za nią, niemal blokując jej drogę. „Porozmawiajmy normalnie, dobrze?”
– Teraz?
— A kiedy indziej? Nigdy mnie o nic nie pytasz! Może w tym problem?
Mówił szybko, przeskakując z tematu na temat, jakby miał nadzieję, że z tego bełkotu słów wyrośnie pomost, który przeniesie ją z powrotem do pokoju.
Właśnie powiedziałem mamie, że jest mi ciężko. No cóż, tak, jest mi ciężko. Nawiasem mówiąc, jestem mężczyzną bez pracy. Myślisz, że to dla mnie łatwe? Nie jestem dzieckiem. Ale ona od razu wszystko wyolbrzymia.
„Co mają z tym wspólnego salony piękności?” – zapytała Alina.
„Jakie salony?” Ilja był szczerze zaskoczony, ale potem się powstrzymał. „Och… Pewnie sama to wymyśliła. Powiedziałem tylko, że ty… no… lubisz, gdy wszystko jest normalne, stabilne”.
Słowo „miłość” brzmiało jak kaprys.
Alina odsunęła się.
– Ilja, odejdź od drzwi.
Nadąsał się jak dziecko.
– Nie. Do tego czasu nie będziemy rozmawiać. Nie puszczę żony, bo coś wymyśliła.
„Porozmawiaj z Kateriną z HR. Ona cię rozumie” – powiedziała powoli Alina i spróbowała otworzyć drzwi.
Ilja zagrodził jej drogę.
„Alina, czekaj, mówisz serio? Chodzi ci o jakieś SMS-y? Jestem z Katią… no, Katią, tą z HR, widziałaś, prawda? Piszemy tylko o pracy”.
On sam wypowiedział imię, pod którym się ujawnił.
„Praca?” zapytała.
„Tak!” – ucieszył się, jakby złapał dogodną nitkę. „Pomaga mi z CV, podaje kontakty. Czasami, no cóż… korespondujemy, i to nie tylko w sprawach zawodowych. Ale to normalne, gdy ktoś… słucha. Bez wyrzutów”.
— Czy ja ci zrobiłem wyrzuty?
„Nie o to chodzi” – machnął ręką. „Po prostu ciągle jesteś zajęty. Zmęczony. Z tymi wszystkimi raportami. Przychodzisz i padasz. A ja muszę z kimś porozmawiać”.
Podszedł o krok bliżej i położył dłonie na jej ramionach.
„Nie zostawiaj mnie z powodu jakiegoś SMS-a, okej? To głupie. Jesteśmy rodziną”.
Zamknęła na sekundę oczy, jakby sprawdzała równowagę. Otworzyła je i spojrzała mu prosto w oczy.
„Mam już dość życia kosztem twojej rodziny” – powiedziała spokojnie.