Nikt nie odpowiedział od razu.
Potem powiedziała cicho: „Powinniśmy zrobić obiad”.
I jakoś to wystarczyło.
Nie przebaczenie. Nie koniec.
Tylko początek.
Później tego wieczoru wyszedłem na zewnątrz. On wciąż tam był.
„Nie jesteś bez wad” – powiedziałem.
„Wiem”.