Przeprowadzono test DNA, aby oficjalnie ustalić moją tożsamość.
Kiedy nadeszły wyniki, długo nie odważyłem się go otworzyć.
Ciocia Zsuzsa siedziała obok mnie.
– Zorka?
Spojrzałem na nią.
– Jeśli to otworzę, czy Zorka Tóth przestanie istnieć?
Wziął mnie za rękę.
– Nie.
– Kim więc jestem?
– Tym, który przeżył oba.
Otworzyłem.
Śledztwo potwierdziło to, co zawsze wiedziałem.
Sędzia Janka żyła.
Rozpoczęto osobną procedurę usunięcia mojego aktu zgonu.
Firma ubezpieczeniowa również się o tym dowiedziała.
Mój ojciec wtedy nic nie wiedział.
Réka jednak stawała się coraz bardziej nerwowa.
Áron mu powiedział.
– Moja mama pyta o ciebie.
– Co?
– Skąd pochodzisz? Kto był twoim opiekunem? W jakim szpitalu byłeś leczony jako dziecko.
– I co powiedziałeś?
– Nic.
– Dlaczego?
Długo milczał.
– Bo myślę, że wie, kim jesteś.
Spojrzałem na niego.
Twarz Árona zbladła.
– Zorka… czy jak tam ci na imię.
– O co chcesz zapytać?
– Czy Janka naprawdę zginęła tamtej nocy?
Cisza.
– Dlaczego pytasz?
Áron wyjął telefon.
Odtworzył nagranie.
Słychać było głos Réki.
Áron przypadkowo nagrał to, rozmawiając przez telefon w korytarzu domu kilka dni wcześniej.
– To nie może być ona.
Odpowiedź mojego ojca:
– Mówię to samo.
Réka:
– Ta blizna jest w tym samym miejscu.
Mój ojciec:
– Wiele osób ma blizny.
Głos Réki stał się ostrzejszy.
– Gábor, widziałem, jak czołga się w stronę krzaków!
Moje serce stanęło.
Áron przestał.
– Co to znaczy?
Nie odpowiedziałem od razu.
Potem powiedziałem:
– Że twoja matka wie o wypadku więcej, niż ci kiedykolwiek powiedziała.
Twarz Árona powoli się zmieniała.
– Jesteś Janką.
To nie było pytanie.
Skinąłem głową.
Usiadła.
Przez kilka minut nic nie mówiła.
– Moja mama…
– Tak.
– A Gábor?
– Tak.
– Jesteś pewien?
– Byłem tam.
Áron zakrył twarz.
Nie czułem żadnego zwycięstwa.
Miał wtedy siedem lat.
Nic nie zrobił.
– Przepraszam – powiedziałem.
Uniósł wzrok.
– Dlaczego przepraszasz?
Nie mogłem odpowiedzieć.
Przekazaliśmy nagranie policji.
Od tamtej pory mówili mi, co mogę, a czego nie mogę robić.
Nie chcieli, żebym szedł sam do domu Varga… rodziny Bíró.
Nie chcieli, żebym ich prowokował.
Ale Réka mnie wyprzedziła.
Wysłała wiadomość.
„Chcę cię lepiej poznać. Wpadnij do nas na lunch w niedzielę”.
Pokazałem to detektywom.
Skończyło się na tym, że odbyliśmy spotkanie za ich wiedzą.
Kiedy b
Wszedłem do tego domu i ogarnęło mnie dziwne uczucie.
Nie dorastałem tam.
Ale wiele przedmiotów było mi znanych.
Stary porcelanowy wazon mojej mamy na komodzie.
Obraz, który kiedyś wisiał w naszym salonie.
Nawet srebrna misa, z której mama podawała ciasteczka na Boże Narodzenie.
Réka odebrała sobie życie.
Nie tylko jej mąż.
Mój ojciec siedział przy stole.
Réka.
Áron.