Goście krzyczeli.
Ktoś przewrócił butelkę.
Szampan rozlał się na parkiet.
Julien z rozchyloną wargą spojrzał na mnie w panice.
„Wmówiłeś mojej żonie, że nie żyję” – powiedziałem cicho. „Ukradłeś pieniądze, które wysyłałem co miesiąc. Zbudowałeś ten dom moją pracą. Nosiłeś moje ubrania, jeździłeś moimi samochodami, urządzałeś imprezy za moje pieniądze”.
Wskazałem na Elise.
„A przez cały czas jadła z mojego syna ze śmietników”.
Goście odwrócili się w stronę Elise.
Niektórzy spuścili wzrok.
Inni cofnęli się, jakby sama ich obecność w tym domu nagle stała się powodem wstydu.
Julien
Uklękła.
„Adrien, jestem twoim bratem…”