Miałam 17 lat, kiedy urodziłam bliźniaki.
Miałem siedemnaście lat, byłem bez grosza przy duszy, wyczerpany, a mimo to byłem wybitnym uczniem, bo zawsze wierzyłem, że jeśli będę wystarczająco ciężko pracował, życie pewnego dnia da mi szansę.
Moi rodzice tak nie uważali.
Powiedzieli mi, że wszystko zrujnowałem. Wyrzucili mnie ze swojego życia, bez wsparcia. Bez domu. Bez pomocy. Bez powrotu.
W listopadzie 1998 roku byłam studentką, która próbowała zostać matką, nosząc dwójkę dzieci w zniszczonym chuście, przytroczonym do mojej piersi, a żywiąc się makaronem instant i pracując do późna w nocy w bibliotece.