W środku powietrze było gęste od zapachu starego mahoniu i gorzkiego posmaku przelanego ginu. Wielki hol, niegdyś świadectwo dziedzictwa Vance’a, teraz przypominał mauzoleum. Tapeta odłaziła w rogach – szczegół, który Margaret próbowała ukryć pod strategicznie rozmieszczonymi, ogromnymi kompozycjami kwiatowymi.
Vivian już tam była, ubrana w suknię Versace, o której wiedziałam, że została kupiona na maksymalnie wykorzystanej karcie kredytowej. Stała przy kominku, mieszając martini z wyćwiczoną nudą elity.
„O, patrz, powraca marnotrawny nieudacznik” – zadrwiła Vivian, omiatając moją sukienkę wzrokiem z okrucieństwem, które wydawało się fizycznym ciężarem. „Mam nadzieję, że nie zbliżyłaś lepkich paluszków tego dziecka do zabytkowej porcelany, Eleno. Mamy standardy, których musimy przestrzegać, nawet jeśli przez ostatnią dekadę zapominałaś o nich w jakiejś podmiejskiej ruderze, w której mieszkasz”.
Margaret nawet nie wstała, żeby nas powitać. Siedziała na czele długiego stołu w jadalni niczym wysuszona królowa na rozpadającym się tronie, ściskając w palcach kieliszek drogiego Bordeaux.
„Mam nadzieję, że przyniosłaś ze sobą książeczkę czekową, Eleno” – powiedziała Margaret zimnym, chrapliwym głosem, który wibrował mi w szpiku kości. „Należy zapłacić podatek od spadków, a skoro jesteś jedyną osobą, która nie „osiągnęła” wpływowej pozycji w życiu, to najmniej, co możesz zrobić, to przyczynić się do zachowania rodzinnego nazwiska. Potraktuj to jako czynsz za życie, które ci dałam – życie, które w dużej mierze zmarnowałaś”.
Usiadłam, z ciężkim sercem, ale umysłem wyostrzającym się do taktycznej ostrości. Test się rozpoczął, a oni już oblali go celująco. Obserwowałam ich – jak patrzyli na Lily, jakby była biologicznym błędem, jak mówili o „dziedzictwie”, siedząc w domu, którego już nie posiadali.
„Dwór wygląda… inaczej, mamo” – powiedziałam cicho, badając grunt. „Wszystko w porządku z personelem? Zauważyłam, że ogrody są trochę zarośnięte”.
Vivian zaśmiała się ostro i urwaniem. „Ogrody są „dzikie”, Eleno. To trend w Highland Falls. Nie żebyś cokolwiek wiedziała o trendach. Jesteś zbyt zajęta wycinaniem kuponów i zabawą w dom z tym… Jak on się nazywał? Sprzedawca?”