„Ma na imię Julian” – powiedziałam spokojnym głosem. „I to ktoś więcej niż tylko sprzedawca”.
„Oczywiście, kochanie” – westchnęła Margaret, ocierając usta koronkową chusteczką. „Każda porażka potrzebuje bohatera, w którego można uwierzyć. Ale dziś wieczorem nie chodzi o twoje urojenia. To…”
Chodzi o przetrwanie Vance’a. Potrzebuję dwieście tysięcy do wtorku, bo inaczej Prezydenckie Skrzydło będzie musiało zostać zamknięte. Zakładam, że zaoszczędziłaś coś z tej swojej małej sekretarskiej posady?
Cliffhanger: Lily, znudzona dorosłym okrucieństwem, którego jeszcze nie rozumiała, sięgnęła po ręcznie malowane jajko na środku stołu. Wzrok Margaret powędrował ku mojej córce i po raz pierwszy dostrzegłam prawdziwy drapieżny głód kobiety, która straciła wszystko oprócz dumy.
Rozdział 3: Rozbite Jajko
Kolacja przypominała zwolniony wypadek samochodowy z obelgami przebranymi za rozmowę. Co kilka minut Vivian przypominała mi o awansie, którego nie dostałam dekadę temu, albo o kręgu towarzyskim, do którego nigdy mnie nie zaproszono. Margaret wtrącała się ze zmęczonym westchnieniem, ubolewając nad dniem, w którym zdecydowałam się „wyjść za mąż za kogoś gorszego” i „rozwodnić linię krwi”.
Lily starała się być idealna. Siedziała nieruchomo, z maleńkimi rączkami złożonymi na kolanach, ale miała cztery lata. Była głodna i coraz bardziej przerażały ją ostre, szczekające głosy kobiet, o których mówiono jej, że są jej rodziną.
„Patrz, mamusiu! Jajka!” Lily zachichotała, zauważając Sugo della Famiglia – ręcznie malowane repliki Fabergé rozrzucone po środku stołu. Zanim zdążyłam ją powstrzymać, zsunęła się z krzesła i podskoczyła w stronę szczytu stołu, z oczami szeroko otwartymi ze świątecznej radości. Chciała po prostu dotknąć czegoś pięknego.
To, co wydarzyło się później, było mgiełką instynktownej złośliwości.