Rozpieszczony szef mafii poślubił nieśmiałą, „brzydką” dziewczynę swojego wuja… i uratowała jego imperium.
CZĘŚĆ 1: ŻONA, KTÓRĄ PONIŻYŁ NA OBECNOŚCI DWUSET OSÓB
Damián Villarreal rzucił pierścionek na stół z taką siłą, że drewno pękło.
Nie zrobił tego w ukryciu.
Dwieście osób wypełniło główną salę rancza Los Encinos, pod Monterrey: biznesmeni, prawnicy, szefowie regionów, ochroniarze i mężczyźni, którzy służyli rodzinie Villarreal od dziesięcioleci.
Wszyscy słuchali, jak Damián wskazywał na kobietę w bieli stojącą obok niego.
„Niech nikt nie pomyli tego z małżeństwem” – oznajmił. „Ona jest warunkiem testamentu. Nic więcej”.
Serena Valdés nie płakała.
Odtwórz
00:00
00:00
01:31
Wycisz
Odtwórz
Obsługiwane przez GliaStudios
Nie prosił o wyjaśnienia ani nie uciekł.
Oparł ręce na biodrach i obserwował go przez grube okulary z pogodą ducha, której nikt w pokoju nie potrafił zinterpretować.
Ta obojętność irytowała Damiana bardziej niż jakikolwiek skandal.
Trzy tygodnie wcześniej, wczesnym rankiem, zmarł jego wujek Octavio Villarreal.
Octavio zbudował imperium transportu, hoteli i magazynów, które działało od Nuevo León do portów Pacyfiku. Były też firmy, które nie pojawiały się w publicznych rejestrach, oraz sojusze z ludźmi, których policja nigdy nie mogła podważyć.
Damián, trzydziestolatek, został przygotowany do odziedziczenia tego wszystkiego.
Znał terytoria, legalne interesy, tajne umowy i nazwiska wszystkich ludzi zdolnych do wywołania wewnętrznej wojny.
Ale prawnik rodziny, Gregorio Montalvo, odczytał nieoczekiwany warunek:
„Aby uzyskać ostateczną kontrolę, musisz poślubić Serenę Valdés w ciągu trzydziestu dni”.
„Serena?”
Damián ledwo pamiętał młodą kobietę, która mieszkała na ranczu od jedenastego roku życia. Jej ojciec zmarł po tym, jak powierzył swoje oszczędności wspólnikowi, który go oszukał. Octavio sprowadził ją do Los Encinos, opłacił jej edukację i zawsze trzymał ją z dala od wydarzeń publicznych.
Serena była cicha, nosiła za duże swetry i zdawała się próbować zniknąć.
„Jeśli do ślubu nie dojdzie” – kontynuował Montalvo – „tymczasowa kontrola przejdzie na twojego kuzyna, Luciano Falcona”.
Damián zrozumiał pułapkę.
Luciano latami budował sojusze. Jeśli uzyska kontrolę choćby na miesiąc, uczyni ją tymczasową stałą.
„Przygotuj ślub” – rozkazał Damián. „I upewnij się, że rozumie, że to niczego nie zmienia”.
Znalazł Serenę trzy dni przed ceremonią.
Była w bibliotece otoczona księgami rachunkowymi. Za uchem miała ołówek, na palcach plamy atramentu, a kilka kartek papieru było pokrytych liczbami.
„Muszę cię poślubić, żeby zachować spadek” – powiedział Damian.
„Wiem”.
„To będzie układ. Będziesz miała pokój, ochronę i pieniądze. Nie będziesz się wtrącać w moje życie”.
„Czy miałoby to znaczenie, gdybym miał zastrzeżenia?”
„Nie”.
„Więc nie widzę sensu w omawianiu ich”.
Wrócił do ksiąg.
Nikt nie traktował Damiana jak drobnego intruza.
„Co robisz?”
„Sprawdzasz rachunki wujka”.
„Dlaczego?”
„Bo ktoś musi”.
Ślub odbył się z udziałem dwustu osób, ponieważ sojusznicy domagali się obecności przy przekazaniu władzy.
Podczas przyjęcia Damian siedział obok Renaty Ceballos, kobiety, z którą był w związku od trzech lat. Renata miała na sobie czerwoną sukienkę i wymuszony uśmiech.
Wszyscy widzieli, jak Damian bierze ją za rękę przed swoją nową żoną.
Serena nie zareagowała.
Porozmawiała ze starszą kobietą, pomogła kelnerowi, który rozlał wino, i wróciła do biblioteki, zanim przyjęcie się skończyło.
Damian chciał ją skrzywdzić.
Brak widocznego bólu sprawił, że poczuł się niewytłumaczalnie pokonany.
Przez kolejne dwa tygodnie mieszkał w swoim pokoju i nadal spotykał się z Renatą. Serena spędzała noce otoczona dokumentami.
Pewnego ranka Damian wszedł do biblioteki.
„Jeszcze nie śpisz?”
„Ty też.”
Na stole leżały dwa zestawy ksiąg rachunkowych.
„Octavio prowadził oficjalne i prywatne dokumenty” – wyjaśniła Serena. „Nie pasują do siebie”.
„Czy brakuje pieniędzy?”
„Transfery są przekazywane przez firmy pośredniczące. Nadal nie wiem, kto je kontroluje”.
Damián podszedł.
Kwota zaznaczona na czerwono przekraczała sto milionów pesos.
„Od jak dawna się tym zajmujesz?”
„Od czasu ślubu”.
„Dlaczego nic nie powiedziałeś?”
„Bo podejrzenie to nie dowód. Jeśli oskarżysz niewłaściwą osobę, rozpoczniesz wojnę. Jeśli masz kompletne dowody, zakończysz ją, zanim się w ogóle zacznie”.
Damián spojrzał na kobietę, którą nazwał „warunkiem”.