A pośród tego jadu Édouard zrozumiał jedno: jeśli zareaguje teraz, jeśli skonfrontuje się z Vanessą bez dowodów, wymaże wszystko. Zniszczy każdy ślad po tym, co zrobiła.
Więc odszedł.
Ale gdy sylwetka Hélène malała w lusterku wstecznym, poprzysiągł sobie w duchu, że poruszy niebo i ziemię, by odkryć prawdę.
Wysadził Vanessę przed luksusowym butikiem przy Avenue Montaigne, pod pretekstem ostatnich poprawek przed ich zaręczynami, i nie wrócił do rezydencji.
Pojechał prosto do szklanej wieży, gdzie panował nad swoim imperium nieruchomości w La Défense. Wjechał na najwyższe piętro, zamknął drzwi swojego biura i zadzwonił do jedynego człowieka, który potrafił zbadać, gdzie prawo czasem się zatrzymywało:
Octave Vasseur, były komisarz policji, obecnie prywatny detektyw.
„Chcę wiedzieć wszystko o Hé.”
„Lène” – powiedział Édouard, gdy tylko połączenie zostało nawiązane. „Gdzie mieszkała, jak przetrwała, dlaczego zniknęła… i kim są te dzieci, choć myślę, że już znam odpowiedź”.
Zamilkł. Jego głos opadł, stał się głębszy, cięższy.
„I wszcząć drugie śledztwo. Akta rozwodowe. Przelewy, zdjęcia, naszyjnik. Chcę znaleźć najmniejszą rysę w tym kłamstwie”.
Zapadła krótka cisza.
Potem Octave oświadczył:
„Jeśli jest jakaś ukryta prawda, to ją odkryję”.
Édouard rozłączył się i został sam w swoim biurze, patrząc w okno wykuszowe z widokiem na Paryż skąpany w wieczornym świetle.
Po raz pierwszy od lat człowiek, który budował wieżowce, kupował hektary i zmiatał konkurencję jednym telefonem, poczuł, że stracił kontrolę.
Bo jeśli ci chłopcy rzeczywiście byli jego synami, to nie stracił właśnie żony.
Zniszczył własną rodzinę.
I mogło być już za późno, by ją uratować.
CZĘŚĆ 2