Armand stał tyłem do niej, zwrócony twarzą do dużego lustra. Ale nie spał. Trzymał ręce na szyi i nagle, z mdłym, ssącym dźwiękiem, Elise zobaczyła, jak gruba skóra na jego karku… całkowicie odchodzi.
Zakryła usta dłonią, żeby stłumić krzyk narastający w jej gardle. Mężczyzna odrywał skórę od własnej twarzy. Po prostu nie sposób wyobrazić sobie szaleństwa tego, co miało się zaraz wydarzyć…
CZĘŚĆ 2
Elise czuła, jakby serce miało jej pęknąć w piersi. To, co widziała, przeczyło wszelkiej logice. Pod grubą silikonową wyściółką, pod teatralną lateksową maską o zdumiewającym realizmie, otyły starzec nie istniał. Mężczyzna zdejmujący sztuczną skórę oddychał ciężko, potrząsając spoconymi, brązowymi włosami.
W lustrze odbicie nie przedstawiało umierającego potwora, lecz wyjątkowo przystojnego mężczyzny, mającego zaledwie 30 lat. Był wysoki, atletycznej budowy i wyrafinowanych, arystokratycznych rysach. Był uosobieniem siły i młodości.
Elise cofnęła się, ale jej stopa uderzyła w ciężki porcelanowy wazon, który zachwiał się z głuchym łoskotem.
Mężczyzna odwrócił się gwałtownie, a jego ciemne oczy rozszerzyły się ze zdziwienia. „Boże mój…” – wyjąkała Elise, a jej ciałem wstrząsnął strach. „Kim ty jesteś? Kim ty jesteś?!”
Nieznajomy rzucił resztę maski na marmurową posadzkę i szybko zrobił krok naprzód, wyciągając przed nią ręce, żeby ją uspokoić. „Elise, błagam cię, zaczekaj! Nie bój się!”
„Nie zbliżaj się do mnie!” krzyknęła, rozpaczliwie szukając broni. „Gdzie jest Armand? Co zrobiłeś mojemu mężowi?!”
„Jestem twoim mężem” – odpowiedział czystym głosem, pozbawionym chrapliwego warkotu, który udawał od tygodni. „Nazywam się Étienne de Montclair. Jestem prezesem rodzinnego imperium. Armand, ten starzec, nigdy nie istniał. Był duchem. Rolą”.
Pokój zaczął wirować wokół Elise. Étienne de Montclair był regularnie wspominany w paryskiej prasie biznesowej, znany jako bezwzględny geniusz biznesu, ale także niewidzialny człowiek, unikający mediów i imprez towarzyskich.
„Dlaczego?” – wyszeptała, a łzy spływały jej po policzkach. „Dlaczego zgotowałaś mi to psychologiczne piekło? Dlaczego mnie tak upokorzyłaś?”