„Za twoje milczenie” – warknęła pani Vale. „Nie udawaj, że nie cieszy cię ta cała uwaga”.
Powoli rozejrzałam się po pokoju. „Myślisz, że chodzi o zerwane zaręczyny?”
Wykrzywiła usta. „Czy małżeństwo nie jest zawsze celem dla dziewczyn takich jak ty?”
Położyłam na stole cienką teczkę.
Pan Vale otworzył ją i natychmiast zesztywniał.
W środku znajdowały się kopie przelewów, mapy firm-słupów i sfałszowane księgi rachunkowe organizacji charytatywnych.
Jego uścisk na szklance z whisky zacisnął się mocniej.
Uśmiech pani Vale zniknął całkowicie.
Adrian wyszeptał: „Clara…”
Wstałam.
„Wybrałaś niewłaściwą biedną dziewczynę do upokorzenia” – powiedziałam.
Potem wyszłam, zanim zdążyliby negocjować z moim złamanym sercem.
Tego samego wieczoru państwo Vale stali się lekkomyślni.
Skontaktowali się z moim pracodawcą. Grozili pozwami. Zatrudnili prywatnego detektywa, żeby mnie śledził. Pani Vale nawet zorganizowała plotkarski portal, żeby opublikował artykuł oskarżający mnie o kradzież poufnych dokumentów rodzinnych.
Idealnie.
Każde kłamstwo miało datownik.
Każda groźba miała świadków.