Ojciec przycisnął Ryana do ściany za gardło, a jego wojskowa broń nagle wysunęła się z kabury i mocno przycisnęła do dolnej części szczęki Ryana.
„Jeszcze jeden oddech bez mojego pozwolenia” – wyszeptał generał, a jego głos był cichym, chrapliwym wibracją, która wstrząsnęła całym pokojem – „a opróżnię ci ten magazynek do czaszki. Słyszysz?”.
Ryan, z oczami wytrzeszczonymi z przerażenia, zdołał wydobyć z siebie rozpaczliwy, zdławiony pisk posłuszeństwa.
Z podłogi obraz zawirował mi w oczach, gdy adrenalina zaczęła spadać. Zobaczyłem, jak ojciec patrzy na mnie z góry, jak zahartowany żołnierz na chwilę ustępuje miejsca przerażonemu rodzicowi. Ale gdy odległy dźwięk zbliżających się policyjnych syren przeciął ciężką ciszę pokoju, Brittany nagle rzuciła się w stronę kuchennego blatu, gdzie zostawiłem ciężki zestaw noży do krojenia.
„Wrogowie się ruszają!” – warknął ojciec, choć nie było tam żadnych oddziałów, którymi mógłby dowodzić – tylko jego własne, głęboko zakorzenione odruchy.
Nie zwalniając miażdżącego uścisku na gardle Ryana, generał Thorne obrócił się, celując bronią prosto w pierś Brittany. „Rzuć to. Natychmiast”.
Brittany zamarła, jej palce znalazły się o centymetry od bloku z nożami. Maniakalna energia odpłynęła z jej twarzy, zastąpiona przez brutalną świadomość, że mężczyzna trzymający broń prawdopodobnie pozbawiał życia za o wiele mniej. Powoli uniosła ręce, drżąc gwałtownie, i cofnęła się od lady.
„Tato” – wychrypiałem, a dźwięk ten otarł się o moje stłuczone struny głosowe niczym…