Gorąca, chaotyczna panika po napadzie powoli ustąpiła z mojego ciała. W jej miejsce pojawiło się nowe doznanie. Nie był to płomienny, wybuchowy gniew ofiary, ale absolutna, mroźna temperatura lodowca. Zimna, niezwykle ciężka i absolutnie nie do powstrzymania.
„Załatw mi prawnika” – powiedziałam, a mój głos był niesamowicie spokojny, pomimo uszkodzenia gardła. „Nie mediatora. Nie negocjatora. Chcę zabójcy”.
Generał Thorne uśmiechnął się – ponurym, przerażającym wyrazem twarzy, który obnażał zbyt wiele zębów. „Już nawiązałem kontakt. Victoria Sterling będzie tu o 0800”.
Victoria Sterling była mityczną postacią w ekosystemie prawnym miasta. Media ochrzciły ją „Gilotyną”, ponieważ przeciwnicy mieli tendencję do tracenia głowy w chwili, gdy wchodziła na przesłuchanie. Przybyła dokładnie o 8:00 rano, ubrana w szyty na miarę grafitowy garnitur, który wręcz krzyczał potęgą, a jej obcasy stukały o linoleum niczym metronom odliczający czas wybuchu bomby.
„Nie przetrwamy tego wyłomu, Samantho” – powiedziała Victoria, jej bystre, ciemne oczy badały moją poobijaną twarz bez cienia litości. Litość była dla niej bezużyteczna. „Unicestwimy zagrożenie. Zasolimy ziemię, żeby nic z jego dziedzictwa nie mogło odrosnąć. Jego wolność, jego majątek, jego reputacja – zabierzemy to wszystko”.
„Jak?” – zapytałem, poruszając się niespokojnie na bandażach. „Twierdzi, że go złapałam. Wykorzysta kłamstwo o niewierności, żeby złagodzić zarzuty o napaść”.
„Dokładnie” – uśmiechnęła się Victoria, pochylając się do przodu jak drapieżnik wyczuwający trop. „Domaga się sądowego testu DNA, wierząc, że udowodnienie, że oszukiwałaś, usprawiedliwi jego chwilowe niepoczytalność. To cała jego strategia obrony. Więc damy mu dokładnie to, czego chce. Przyspieszymy test. W pełni się do niego zastosujemy”.
Mój ojciec skinął głową z aprobatą dla taktycznej finty. „Uśpimy go w fałszywym poczuciu bezpieczeństwa”.
„Dokładnie” – kontynuowała Victoria. „A kiedy wyniki będą gotowe, potwierdzając jego ojcostwo ponad wszelką wątpliwość, cała wyższość prawna i moralna przejdzie na nas. Zamkniemy go w pułapce krzywoprzysięstwa, jednocześnie wycofując zarzuty o oszustwo finansowe”.
Minęły dwa bolesne tygodnie. Siniaki na mojej twarzy zbladły do chorobliwie żółtego koloru, ale wewnętrzna zbroja, którą budowałam, z każdą godziną stawała się grubsza. Ryan pozostał w areszcie okręgowym, odmówiono mu kaucji, ponieważ mój ojciec wykorzystał wszystkie polityczne i prawne środki, jakie miał do dyspozycji, aby uznać go za osobę stwarzającą poważne ryzyko ucieczki. Brittany, niestety, wpłaciła kaucję, choć jej paszport został skonfiskowany.
W dniu, w którym otrzymano wyniki DNA, Victoria zorganizowała ich otwarcie w sali przesłuchań w budynku sądu, zgodnie z protokołem, w obecności protokolanta.
Siedziałam przy ciężkim mahoniowym stole, a mój ojciec stał na baczność tuż za moim krzesłem, niczym milczący, nieruchomy strażnik.
Ciężkie, podwójne drzwi otworzyły się i Ryan został wprowadzony przez dwóch komorników. Miał na sobie za duży pomarańczowy kombinezon, a nadgarstki miał skuteczne łańcuchem na brzuchu. Pomimo łańcuchów, na jego ustach igrał arogancki, pełen samozadowolenia uśmieszek. Brittany siedziała za swoim obrońcą, patrząc na mnie z nieskrywaną złością.