CZĘŚĆ 1
W dniu, w którym Camille Morel wróciła do domu wcześniej, niż się spodziewała, odkryła, że jej mąż obiecał swój dom swojej kochance, podczas gdy ich 7-letni syn płakał samotnie w kącie salonu.
Nigdy nie powinna tam być.
W tym czasie powinna być w biurze Morel & Fils, ekskluzywnej firmy produkującej bieliznę, którą zostawił jej ojciec w Roubaix, po tym, jak 2 uniknęła wniosków o upadłość, 4 żebrała banki i całe noce spędzone na ratowaniu miejsc pracy ludzi, którzy na nią liczyli. Jednak silna migrena zmusiła ją do opuszczenia spotkania z włoskimi dostawcami. Przemierzała miasto w milczeniu, z bladą twarzą i ciężkim sercem, jeszcze nie wiedząc dlaczego.
Przed domem, w spokojnej okolicy niedaleko Lille, od razu rozpoznała małego, szarego peugeota Élodie.
Élodie, jej najlepsza przyjaciółka od czasów liceum.
Élodie, wdowa od 5 lat.
Élodie, której Camille pomogła, gdy nikt nie odbierał telefonu. Opłaciła synowi opłaty za stołówkę, przekazała pieniądze na działalność cateringową, zaopatrzyła lodówkę, znalazła klientów na swoje bufety. Widząc, jak wychodzi i wychodzi z domu, Lucas nazwał ją nawet „ciocią Élodie”.
Camille pchnęła drzwi kuchenne, nie czyniąc żadnego hałasu.
W salonie głos Élodie płynął jak ostrze.
— Kiedy tu przyjadę, chcę mieć pokój z widokiem na ogród. I biały samochód też. Ten, który Camille zawsze nosi na ważne spotkania.
Julien odpowiedział z tą czułością, którą Camille ledwo słyszała od miesięcy.
– Cierpliwość. Podpisuje wszystko, gdy tylko jej powiem, że to dla firmy. Jeszcze 1 dokument dla platformy logistycznej Arras i będę mógł złożyć pozew o rozwód. Potem ty, Théo i ja w końcu będziemy mieli życie, na jakie zasługujemy.
Camille położyła dłoń na ścianie.
Przypomniała sobie, ile razy Julien krytykował ją za to, że jest zbyt nieobecna, zbyt ambitna i zbyt podziwiana. Aby go uspokoić, mianowała go dyrektorem operacyjnym. Dała mu biuro, pensję i miejsce na każdym obiedzie. Myślała, że oferuje mu godność.
Przygotowywał się tylko do lotu swojego życia.
Następnie Élodie zapytała:
– A Lucas?
Cisza. Wtedy Julian wypalił:
— Lucas zostanie z matką. On narzeka na wszystko. Theo ma charakter.
Camille poczuła, jak coś w niej pęka.
Lucas był w domu, ponieważ szkoła była tego dnia zamknięta.
Wróciła do przedpokoju, otworzyła aplikację monitorującą na swoim telefonie i odtworzyła nagranie z salonu.
Na ekranie Lucas budował rakietę ze swoich kolorowych klocków. Theo podszedł, oderwał kilka kawałków i kopnął środkową wieżę. Lucas chciał je zabrać z powrotem.
—To jest moje. Mama mi to dała.
Pojawia się Julien. Uderzył go w tył głowy, po czym pociągnął za ramię do rogu salonu.
– Przestań być dzieckiem. Masz dość zabawek. Dzielisz się z Theo, rozumiesz?
Lucas zwinął się w kłębek i przyciągnął kolana do piersi.
Élodie nie poruszyła się.
Co gorsza, uśmiechnęła się do syna.
„Bierz, co chcesz, kochanie. Wkrótce wszystko będzie nasze.
Kamil nie płakał.
Pobrała film, wysłała go na 3 różne adresy e-mail, a następnie zadzwoniła do swojego prawnika.
— Maître Renaud, mój mąż chce sprzeniewierzyć majątek firmy. I właśnie uderzył mojego syna. Mam dowód. Nie może wiedzieć, że ja wiem.
Po drugiej stronie linii prawnik milczał przez 1 sekundę.
– Nie konfrontuj się z nim sam. Zabierz Lucasa w bezpieczne miejsce. Jutro rano podejmiemy działania.
Camille rozłączyła się, otarła twarz rękawem, po czym jak chora kobieta weszła do salonu.
Julien wstał zbyt szybko.
– Kamil? Wróciłeś już?