Zarząd wymienił niewygodne uśmiechy.
Marcus wstał pewnie. „Przygotowaliśmy już przeniesienie uprawnień do głosowania. Tata wszystko podpisał”.
Położył dokumenty na stole.
Spojrzałem na ojca. Jego twarz poszarzała.
Vivian nachyliła się do mnie i szepnęła: „Nie ośmieszaj się”.
Podniosłem dokumenty.
„Ten podpis jest datowany na 3 marca” – powiedziałem spokojnie.
Marcus wzruszył ramionami. „I co z tego?”
„Tata miał operację trzeciego marca”.
Energia w pokoju natychmiast się zmieniła.
Oczy Vivian błysnęły niebezpiecznie. „To ewidentnie błąd urzędniczy”.
„Ciekawe” – odpowiedziałam, otwierając torebkę i wyjmując cienką teczkę. „Zwłaszcza że notariusz, którego tu wymieniono, zmarł w grudniu zeszłego roku”.
Jeden z członków zarządu kaszlnął niezręcznie.