„Myślisz, że papierkowa robota mnie przeraża?” – warknęła.
„Nie” – odpowiedziałem spokojnie. „Ale więzienie pewnie tak”.
Marcus wpadł za nią, ściskając telefon. „Moje konta są zamrożone!”
„Nakaz aresztowania” – odparł spokojnie mój adwokat.
„Nie możesz tego zrobić!”
„Mogę” – powiedziałem. „I już to zrobiłem”.
Vivian z wściekłością wskazała na mojego ojca siedzącego przy kominku na wózku inwalidzkim.
„Dał mi wszystko!”
Tata spojrzał na nią cicho. „Zabrałeś wszystko”.
„Nie” – wyszeptała rozpaczliwie. „Ochroniłem cię”.
Otworzyłem teczkę, którą trzymałem w dłoniach.
„Odizolowałeś go od lekarzy. Zmieniłeś jego harmonogram leczenia. Podrobiłeś podpisy. Ukradłeś pieniądze firmy przez podstawione firmy. I zapłaciłeś mechanikowi o nazwisku Luis Ortega za uszkodzenie hamulców”.
Marcus zatoczył się do tyłu.
Vivian rzuciła się na niego. „Nie mów ani słowa”.
Za późno.