Czynami.
Następnego ranka to on wstał wcześnie, żeby zrobić kawę.
To on zawiózł moją mamę do reumatologa, którego wizytę dwa razy przekładano.
To on wezwał fachowca, żeby naprawił przecieki w sypialni rodziców.
To on znalazł rachunki, uporządkował akta, zadzwonił do banku i umówił się z notariuszem.
To on sprzedał swój stary motocykl, żeby spłacić część długów zaciągniętych w domu.
A przede wszystkim to on nigdy więcej nie pozwolił nikomu podnieść głosu na naszych rodziców.
A ja pozostałem…
Nasze tygodnie.